Po rekolekcjach ...

posted by: Marta Karys
Poprawiono: 07 grudzień 2013

Po rekolekcjach ...

Środa
Takie pierwsze zdanie z rekolekcji było już odpowiedzią na pytanie – dlaczego tak wcześnie te rekolekcje, dopiero co się zaczął adwent. „Jak coś nas nie przypili do muru, to się za to nie weźmiemy". No właśnie i może to dobry czas, aby ponownie się wziąć za siebie. Za swoje życie, którym jak słyszeliśmy Bóg jest zaangażowany w to, co się w nim dzieje. Tak jak u kobiety Kananejskiej tak i u mnie są przeszkody (wiara i niewiara; milczenie Jezusa; zrażanie kogoś do Jezusa). Najmocniejszą jednak jest przełamywanie się do Boga, kiedy się od Niego na chwilę odeszło. A może nie odeszło, tylko pojawił się bunt niezgody na to, co jest.
Panie ciągle jestem słaba i ciągle potrzebuję Twojej pomocy. Amen


Czwartek – z homilii
Jeśli Chrystus jest moim fundamentem, to właśnie jaki On jest? Tu dla mnie nie wystarcza deklaracja słowna, za tym musi iść serce i moje pragnienie i moje czyny, które będą o tym świadczyć! Dziękuję za te słowa, że nawet wtedy gdy będzie On oschły jak skała, mam Mu ufać, nic mnie od Niego nie odłączy. Także w tych sytuacjach, w których odwołałam Miłość. Bardzo mnie to jakoś uderzyło i zarazem wzmocniło.


Piątek
Na ile ja jestem zepsuta i co to znaczy to zepsucie? Czy nie reaguję na zepsucie? Najważniejsze, żeby razem z Bogiem postawić diagnozę. No właśnie, ale kiedy ta diagnoza została rozpoznana, to niestety – nadaję się do leczenia. Znieczulona na dobro, w czasie adoracji skupiona na sobie, na tym co godzinę wcześniej mi nie wyszło, nie udało się i dlaczego. Bóg rzeczywiście łamie człowieka.
Proszę Cię Boże spraw, abym była takim osłem, który rozpoznaje głos swojego Pana.