Drukuj

Dobre Słowo od Was - XXXIII niedziela zwykła

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 17 listopad 2013

Jeden dzień bliżej

Czy dzisiejsze czytania nas straszą? Czy odczuwamy lęk, kiedy słyszymy o końcu świata, o sądzie, o tym, że Bóg przychodzi spalić grzeszników jak popiół? Czy jest ktoś, kto się nie boi, kiedy słyszy, że koniec nadejdzie, a jeszcze wcześniej będą wojny, zarazy i prześladowania?

            A odpowiedź na taką postawę znajdziemy w psalmie, który nas zachęca do zabawy! –Ludzie, cieszcie się, tańczcie i śpiewajcie, bo Bóg już nadchodzi!

 

Tyle razy wmawiano nam, że Boga należy się bać, że grzech go obraża, że jesteśmy grzesznikami zasługującymi na karę i sprawiedliwy Sędzia już się do nas niedługo dobierze! Oj, nikomu nie przepuści. Jak sprawiedliwy, to sprawiedliwy. Kara musi być, a zapłatą za grzech jest śmierć!

            I łatwo zapomnieć o jednej drobnej, malutkiej, ale podstawowej rzeczy: że Bóg nas kocha i za nami tęskni. Że nas szuka i woła. Że przez wszystkie wydarzenia pragnie przemienić nasze życie z obozu pracy w wędrówkę na ucztę do Ojca.

            Chyba że boimy się utraty tego wszystkiego, co nam się udało z mozołem uskładać. Może nam będzie żal to wszystko zostawić. Ale jeśli tak jest, nie czujmy się potępieni czy oskarżani. Po prostu ciągle nie wierzymy, że Bóg daje więcej. Nie mamy pojęcia, że to, co jest nasze naprawdę, dopiero dostaniemy. A wszystko, co mamy teraz, to śmieci przy skarbach, które są dla nas przygotowane. W sercu każdy z nas czuje, że nic, co posiada czy czego doświadcza, nie jest w stanie nas nasycić. Nie ma takiej możliwości, bo nasze serca są stworzone na podobieństwa Boże – a więc do nieskończoności. I nie ma znaczenie czy ktoś jest żebrakiem, czy bogaczem, bo obaj doświadczają tej samej ograniczoności swojego życia.

            Co więc stanie się tego ostatniego dnia? – Bóg nas odkupi. Czyli da się poznać tak całkiem, nie przez słowa czy przypowieści, ale doświadczymy spotkania i przemiany. Doświadczymy uwolnienia od tego, czego może się trzymamy w tym życiu, a co nas tak bardzo ogranicza. Doświadczymy oczyszczenia wszystkiego, czego pragniemy i czego pożądamy, i jedynym naszym pragnieniem będzie sam Bóg.

            Bóg zbliża się, aby nas uwolnić. Aby nas na nowo stworzyć i przemienić. Czy można przed tym uciekać? Czy można pragnąć czegoś bardziej, niż Tego, który stworzył nasze serca i wlał w nie pragnienie Jego samego?

            Można zamienić swoje życie w oczekiwanie na ten dzień. Można codziennie odcinać kuponik, bo wprawdzie nie wiemy, ile jeszcze zostało, ale to już jeden dzień bliżej. Jedyne, czego nie wolno, to siąść i bezczynnie czekać. W końcu gdy kochający się ludzie czekają na spotkanie, to stroją się w najlepsze ciuchy, kupują kwiaty i nie przyjdą z brudną głową. Po prostu nie wypada.