Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Zakłopotanie z Maryją

Piękne jest Jej zatroskanie o wino rozweselające serce człowieka na weselu w Kanie. Zakłopotanie brakami, tymi w codzienności i od święta, są przez Nią umiejętnie przeżywane. Dostrzega je, podchodzi z empatią i robi to, co w Jej mocy. Mówi o Nich z Jezusem i przyjmując Jego Słowo dzieli się nim z osobami, które są odpowiedzialne za służbę.

Nie tacha stągwi kamiennych, nie napełnia ich wodą i nie biega po sąsiadach, aby pożyczyć wina. Jest tak blisko Jezusa i ma z tego nie skorzystać? Jest Matką codziennego życia i ma nie dostrzegać w Jezusie Realisty w każdym calu? Przecież to wręcz gołym okiem widać jak Maryja dobrze odnajduje się przy Jezusie! Nie traktuje Go jako nietykalnego świętego, czy tykalnego tylko do wzniosłych spraw! Tu i teraz Jest i to Jest od konkretów.

 Zakłopotanie z Maryją

Zarówno pomijanie jak i stawianie Maryi w centrum wydaje się być nadużyciem religijnym. Relacja do Maryi jest swego rodzaju wyznacznikiem otwartości na działanie Boga w naszym życiu. Ona jest życiową Matką aż tak, że określamy Ją jako Matkę Życia i Słowa, które stało się Ciałem. Maryja jest błogosławiona miedzy niewiastami bo z Niej za sprawą Ducha Świętego narodził się Syn Boży. Syn Boży przyjął z Niej ciało i stał się człowiekiem. Miejsce Maryi jest jasno określone i nie mieści się pośrodku (przywykliśmy mówić, że prawda leży pośrodku; tymczasem prawda jest tam , gdzie jest – czasem bywa pośrodku). Maryja jest przy Tym, który jest Pośrednikiem. Jest przy Jezusie. Po co? Wskazuje na Niego i z Nim przebywa. Jego słucha, szuka i pyta. Jemu poleca być posłuszną sama pozostając wierną aż do końca.

Piękne jest Jej zatroskanie o wino rozweselające serce człowieka na weselu w Kanie. Zakłopotanie brakami, tymi w codzienności i od święta, są przez Nią umiejętnie przeżywane. Dostrzega je, podchodzi z empatią i robi to, co w Jej mocy. Mówi o Nich z Jezusem i przyjmując Jego Słowo dzieli się nim z osobami, które są odpowiedzialne za służbę.

Nie tacha stągwi kamiennych, nie napełnia ich wodą i nie biega po sąsiadach, aby pożyczyć wina. Jest tak blisko Jezusa i ma z tego nie skorzystać? Jest Matką codziennego życia i ma nie dostrzegać w Jezusie Realisty w każdym calu? Przecież to wręcz gołym okiem widać jak Maryja dobrze odnajduje się przy Jezusie! Nie traktuje Go jako nietykalnego świętego, czy tykalnego tylko do wzniosłych spraw! Tu i teraz Jest i to Jest od konkretów.

Bóg daje Ducha tym, którzy są Mu posłuszni (Dz 5, 25). Maryja, Oblubienica Świętego Ducha, jest posłuszna a posłuszeństwo Słowu Boga uchroni przed niepotrzebną ofiarą.

 

Dziś jednym ze stałych punktów w czasie uroczystości Maryjnych w Kościele Katolickim w Polsce jest odnowienie Ślubów Jasnogórskich.

Ciekawe, ile w tym jest odrealnionej wzniosłości a ile wzniosłej realności, kierującej ku Temu, co w górze, gdzie przebywa Chrystus?

Kardynał Wyszyński, pisząc tekst przyrzeczeń jasnogórskich, ujął w nich taką zwykłą codzienność, w której znalazło się miejsce na pługi i pióra: Składamy u stóp Twoich siebie samych i wszystko, co mamy: rodziny nasze, świątynie i domostwa, zagony polne i warsztaty pracy, pługi, młoty i pióra, wszystkie wysiłki myśli naszej, drgnienia serc i porywy woli.

Bo jak tu patrzeć na Jezusa, przebywać z Nim bez odniesienia do naszej codzienności? Co to za wiara i ufność, które są wyłącznie odświętne?

Może warto zapytać siebie, ile we mnie realizmu w zaufaniu pokładanym w Panu, a ile odświętnych wzniosłości, które nijak mają się do mojego braku radości i miłości?

Jak w praktyce korzystam z bliskości Jezusa?

Co w tej chwili kuleje w moim posłuszeństwu Słowu, a gdzie ostatnio zrobiłem wszystko, cokolwiek mi Pan powiedział?

Gdzie w tej chwili mam relację z Maryją?

Panie Jezu, któremu posłuszna jest Maryja, dziękujemy Ci za Twoją Mamę, co i dziś na nową może stawać się Mamą naszej codzienności.