Drukuj

Dobre Słowo od Was XVIII Ndz Zw. "C"

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 03 sierpień 2013

 

Z namiotem

Każdy z nas wie, że został stworzony przez Boga, na Jego podobieństwo. To znaczy, że w swojej najgłębszej istocie jesteśmy tacy, jak On. Mamy takie same pragnienia, nasze serce tak samo chce kochać – i być kochanym. Co więcej, jeśli jesteśmy stworzeni przez Stwórcę na Jego obraz, to naszym powołaniem jest coraz pełniej brać udział w dziele stwórczym, tak jak mówi pierwsze przykazanie z raju, aby człowiek panował nad ziemią, czyli tworzył i brał odpowiedzialność – tak jak Bóg.

            Stworzeni zostaliśmy w raju, dlatego ciągle nasze serca pragną pełni naszego powołania. Przez całe życie doświadczamy, że cokolwiek wyda nam się na ziemi ważne, wkrótce może się okazać prochem niewartym wspomnienia. Z wiekiem coraz wyraźniej dostrzegamy, że czas płynie i życie tak jakoś samo, niezauważalnie przesypuje się jak piasek między palcami. I nie ma niczego, co można uznać za trwałe. Cokolwiek uznamy za takie oparcie, na pewno nas zawiedzie. Nawet stwierdzenie: „pewne jak w banku” brzmi obecnie jak żart.

            Jako ludzie wierzący, ci, którzy umarli i w Chrystusie zmartwychwstali, mamy dążyć do odkrywania coraz pełniejszego obrazu Boga w nas, czyli do coraz lepszej realizacji naszego powołania. A to jest spełnienie naszych największych pragnień. Dobrze, że mamy pragnienia. Dobrze, że nie zatrzymujemy się na sprawach, które nas nie rozwijają. Dobrze, że to wszystko, co nas otacza, do Boga prowadzi, ale Bogiem nie jest. Można się tym zapchać – jak bogacz z dzisiejszej Ewangelii – ale nie można się nasycić.

            Nasza ojczyzna jest w niebie. Wszyscy do niej zmierzamy. Pielgrzym może iść z namiotem, ale nie może budować po drodze domu. Dom już jest. Miejsce w nim czeka na niego. Wszystko, co go odciąga od celu albo opóźnia drogę, jest zbędnym balastem.

            Można odnieść wrażenie, że w takim razie najlepiej się zamknąć w klasztorze, odciąć od świata i skupić tylko na modlitwie czy nawet pokucie. Tak jednak nie jest. Może faktycznie – oficjalnie kanonizowanych świętych zakonnych jest zdecydowanie więcej niż małżonków, ale wydaje się, że stan faktyczny jest całkiem inny J. Nieba nie osiąga się przez pójście do zakonu, czy ukończenie seminarium, ale przez wypełnienie swojego powołania. A powołaniem większości z nas jest małżeństwo. I to w małżeństwie, razem – mąż z żoną – mają parami wejść do nieba. Parami – nauczeni miłości przez budowanie jedności, pokory przez przebaczenie i godności przez radość z obdarowania.

            Kiedy obejrzymy fajny film, zwykle szukamy od razu kogoś, komu by o nim można opowiedzieć. A gdy słyszymy o niebezpieczeństwie, ostrzegamy każdego napotkanego.           A co byśmy powiedzieli o kimś, kto obejrzawszy świetny film, od razu wykupił wszystkie bilety, żeby już nikt go nie widział? Albo może ktoś cieszy się z choroby innego człowieka?

            Takie jest nasze serce, że pragniemy dzielić się dobrem. I cieszy nas bardziej obdarowanie, niż używanie. W końcu mamy serce takie, jak Ten, kto nas stworzył. I tak naprawdę pragniemy tego, co On.