Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

 

Do umorusanych i spoconych

 

Po dzisiejszych czytaniach można się spytać, czy nasza religijność ma wymiar praktyczny. Albo inaczej: czy to, co robię, kim jestem, co mówię, jakoś się zmienia, dlatego że wierzę? Bo może się okazać, że wcale. To znaczy chodzę do kościoła, mówię pacierze, staram się jeszcze dodać różaniec, ale kiedy chowam go do kieszenie, to już wracam do życia powszedniego. Odprawiłem rytuał, zobowiązanie, a w życiu „trza twardym być, nie miętkim”, bo jak nie, to mnie zjedzą. Ponadto wykonywanie pewnych gestów religijnych utrzymuje mnie w przekonaniu, że jestem porządnym człowiekiem, specjalnie nie przeszkadza w życiu. Więc daję Bogu 5 minut dziennie, plus – bonusik – godzinkę tygodniowo. Reszta jest moja.

            Tymczasem w życiu nie ma sfer świętych i nieczystych. Nie ma czasu dla Boga i czasu dla mnie. Nie ma podziału na „sacrum” i „profanum”, bo jeśli ciągle wierzymy, że Bóg jest w tabernakulum, ale jak tylko wyjdę z Kościoła, to we mnie Go już nie ma, to znaczy, że albo nie wierzę, albo mam schizofrenię, albo udaję i to udaję przed samym sobą.

            Nie ma rzeczywistości, która nie jest Boża. Nie ma relacji, słów, ludzi, których poznanie, zrozumienie nie jest dla nas darem na coraz lepsze poznanie Jego samego.

            Żyć z Bogiem, to nieustannie żyć Jego Słowem. To ciągle żyć w poszukiwaniu Jego obecności. Nie z lęku, nie z przykazań, nie dla odprawienia rytuału – ale z pragnienia serca. Bo tak naprawdę nie chodzi o niewolę, ale o relację. Dużo lepszą modlitwą jest skląć Boga za swoje życie, niż w pokorze mówić pacierz i na boku planować swój następny dzień. Bóg pragnie nas żywych, prawdziwych. Takich na co dzień, a nie w garniturze i od święta. Nie tych uczesanych i grzecznych, ale umorusanych i spoconych.

            Wszystko, co istnieje, istnieje w Jezusie, przez Jezusa i dla Jezusa. Wszystko, co istnieje, krzyczy o swoim Stwórcy. Nie ma chwili, która nie prowadzi do Niego.

            Może się zdarzyć, że wszelkie zewnętrzne przejawy religijności są tylko na pokaz.

            Może być tak, że złodzieje i nierządnice będę wchodzić do nieba przed statecznymi, porządnymi chrześcijanami. Może tak być, jeśli odwalamy przykazania, nawet zobowiązania, a nie zauważamy realnych potrzeb ludzi dookoła nas.

            Przykazanie miłości jest precyzyjne – kochaj bliźniego. Można to łatwo przetłumaczyć – tego, który jest blisko. Jeśli nie potrafimy wyrażać miłości wobec ludzi nam najbliższych, to darujmy sobie tkliwe opowieści o miłości Boga. Bo ta chwila i to miejsce jest Jego darem i zadaniem dla nas. Nie inna. I ten człowiek, ta rodzina, ten sąsiad czy współpracownik został mi dany, bym go kochał i przy nim się uświęcał.

            Może marzymy o innym życiu albo zazdrościmy ludziom zdolności i możliwości. Ale Bóg się nie myli. To, co mamy, jest dla nas najlepszym, co nas mogło spotkać. Kto tak nie myśli, żyje w iluzji. Bo Ten, który nas kocha, pragnie naszego rozwoju, a nie chwilowego zadowolenie. A zawsze jest tak, że właśnie to, co trudne, daje największą satysfakcję.

Słowo

Echo Słowa

  • maria szałajska 10.02.2019 01:12
    Adoracja z1.piątku lutego
    Dziękuję Panie Jezu za łaskę bycia ...
     
  • maria szałajska 28.01.2019 00:30
    2019.01.27
    Niech moc Twojego Słowa mnie przemienia.
     
  • Ryszard Wilk 01.01.2019 23:39
    RE: W twarz
    Spraw Panie, aby każde patrzenie na Twoje ...
     
  • maria szałajska 01.01.2019 22:53
    RE:W twarz
    Panie Jezu, chcę patrzeć w Twoją Twarz,by ...
     
  • maria szałajska 01.01.2019 19:26
    RE:Adoracyjnie na koniec roku
    Dziękuję Ci Panie Jezu za uśmiech w darze ...

Gościmy

Odwiedza nas 181 gości oraz 9 użytkowników.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

553567
DzisiajDzisiaj295
WczorajWczoraj323
W tym tyg.W tym tyg.921
W tym mies.W tym mies.9317
WszyscyWszyscy553567

logowanie