Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

 

Dobre Słowo 5.07.2013 r. – piątek, XIII tydzień zwykły

Rdz 23,1-4.19.24,1-8.10.48.59.62-67; Ps 106,1-5; Mt 9,12b.13b; Mt 9,9-13

Najwyraźniej On czegoś chce…

Duchu Święty, błagam Cię, daj nam ujrzeć to, co w nas zdrowe i chore, sprawiedliwe i grzeszne. Dodaj nam odwagi, abyśmy nie bali się zbliżyć do prawdy o nas, którą jest Jezus.

Wczoraj w rozważaniach była mowa o błędnych wyobrażeniach o Bogu i o tym, w jaki sposób Pan Bóg je oczyszcza, dopuszczając często sytuacje ekstremalne.

Dziś w Ewangelii św. Mateusza kryje się zaproszenie do przyjrzenia się naszym wyobrażeniom o ludziach, o człowieku, o sobie samym.

Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

Ta scena jest naprawdę wyjątkowa. Jezus ma taką moc spojrzenia, że potrafi przebić się przez tytuły, stanowiska, opinie innych oraz własne o sobie samym.

Ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej. Nie widział tylko komory celnej czy tylko celnika, ale ujrzał człowieka. Jego spojrzenie jest pełne zdrowia. Prawda, którą nosi w sobie Jezus, okazuje się niesamowicie przychylna dla rozwoju człowieka. Nie jest prawdą potępiającą, której należałoby się bać, ale to prawda napełniająca pokojem i sprawiająca, że aż się chce wyjść z takiego siebie, którego się albo nie akceptuje, albo się odziedziczyło od spojrzeń czy opinii innych osób. Tak reaguje Mateusz: Wstał i poszedł za Nim.

Brzmi w tej Ewangelii zachęta do zadania sobie trudu, by przynajmniej spróbować przysłuchać się myślom na swój temat, a także na temat innych osób oraz reakcjom na siebie w szczególnych sytuacjach, kiedy jest nam nieswojo, bo czujemy się kimś, kogo ktoś wykreował, a nie kimś, kogo wykreował Bóg, ktoś inny, czyli jakieś przyzwyczajenie, błędy, schematy.

Jezus przebija się w tym słowie w mocy Ducha Świętego do najgłębszej prawdy o nas: bycia człowiekiem, który ma w sobie grzech i łaskę, jest sprawiedliwy i godny potępienia, zdrowy i chory, ale przede wszystkim jest kochany przez Boga.

Przy okazji tej Ewangelii warto też spróbować spojrzeć na swoje relacje z ludźmi. Na ile w nich dominuje szczera, podatna na działanie Ducha Świętego chęć spotkania nowego człowieka? A na ile ulegamy pokusie oceniania kogoś przez pryzmat różnych doświadczeń, niedawania mu szans w następnej chwili i kolejnego dnia, widzenia go tylko w zestawie z tym, co nam zrobił bądź nie zrobił, o co się zatroszczył bądź co zaniedbał?

Faryzeusze nie mają tej odwagi spojrzenia na ludzi, z którymi spotyka się Jezus, inaczej jak tylko przez pryzmat opinii o celnikach i grzesznikach. Jezus i ich zaprasza, a przez nich i tych faryzeuszów, którzy w nas często się budzą i odzywają: Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Gdzie ich Jezus odsyła? Jaki kierunek im nadaje? – To jest dokładnie to, co czyni z Mateuszem: zaprasza ich do chodzenia za Nim i właściwie też powołuje. Do Mateusza mówi: Pójdź za Mną, a do szemrzących faryzeuszów: Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Kto może to objawić, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary, lepiej niż Jezus? Powołuje i Mateusza, i faryzeuszy. Ty jesteś też w tym gronie powołanych, droga siostro, drogi bracie.

W czasie pierwszej lektury książki autorstwa o. Wojciecha Jędrzejewskiego pt. Fascynujące zaproszenie, którą otrzymałem od ks. Czesława, zwróciło moją uwagę to, w jaki sposób ojciec akcentował pewną jedność, że Bóg nie ma względu na osoby w czasie dialogów eucharystycznych. W sformułowaniach i dialogu: Pan z wami. – I z duchem twoim, kryje się właśnie takie bardzo ludzkie, przesiąknięte tym, co Boże, spojrzenie na uczestników Eucharystii, jako na ludzi po prostu, braci i siostry. Nie mówimy: Pan z wami – I z duchem księdza proboszcza, prałata. A ksiądz nie mówi: Pan z wami, a szczególnie z panią, która sprzątała w tym tygodniu kościół. Dominuje spojrzenie jak na ludzi, na rodzinę, tych, którzy potrzebują miłosierdzia.

Ta książka była moim pierwszym kontaktem z o. Wojciechem, dzięki ks. Czesławowi. A później sprawy nabrały innego biegu i ten kontakt dzięki Bogu stał się obopólnie dla nas bardzo intensywny – dla nas dwóch grzeszników, szukających nieustannie miłosierdzia Bożego i sposobów, aby o nim mądrze mówić, czasem surowo, czasem łagodnie, ale wciąż w drodze do odkrywania tu i teraz miłosierdzia, które wszystkich nas powołuje do chodzenia za Jezusem.

Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

2019-06-29_konferencja - Wiesława Saladra (29)
2019-06-29_konferencja.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
29 czerwiec 2019 22:46
2019-06-29_homilia - ks. dr Rafał Dudała (20)
2019-06-29_homilia.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
29 czerwiec 2019 22:03
2019-06-28_homilia - ks. Miłosz Hołda (18)
2019-06-28_homilia.mp3 (Formacja WDSIE 2018/2019)
28 czerwiec 2019 21:58

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 812 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

591291
DzisiajDzisiaj195
WczorajWczoraj544
W tym tyg.W tym tyg.1634
W tym mies.W tym mies.7375
WszyscyWszyscy591291

logowanie