Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

Chyba nie ma nic bardziej skutecznego w poznaniu, kim naprawdę jestem, kim są inni ludzie, kim jest Bóg, niż – jak mówi św. Paweł – dotkliwa próba ucisku. I sytuacje, i osoby, które są dla nas trudne, bardzo skutecznie pokazują, kim naprawdę jesteśmy. To jest test nad testy.

 

Dobre Słowo 18.06.2013 r. – wtorek, XI tydzień zwykły

2 Kor 8,1-9; Ps 146,1-2.5-9; J 13,34; Mt 5,43-48

Boże, chroń mnie od przyjaciół...

Duchu Święty, Ty nie trujesz, ale ożywiasz i dajesz odetchnąć życiem, które przynosi nam Jezus. Proszę, zmiłuj się nad nami, szczególnie nad zatyczkami w naszych uszach i sercach, niepozwalającymi doświadczyć tego życia, ożywczego tchnienia, które ze słowa próbuje do nas dotrzeć.

Chyba nie ma nic bardziej skutecznego w poznaniu, kim naprawdę jestem, kim są inni ludzie, kim jest Bóg, niż – jak mówi św. Paweł – dotkliwa próba ucisku. I sytuacje, i osoby, które są dla nas trudne, bardzo skutecznie pokazują, kim naprawdę jesteśmy. To jest test nad testy.

Św. Paweł pisze do wspólnoty w Koryncie i mówi o jednej ze wspólnot w Macedonii, która w dotkliwej próbie ucisku pokazała, że dla niej przekonanie, że Bóg i w takich chwilach działa, że Bóg działa w każdych okolicznościach, jest czymś oczywistym. Dotkliwa próba ucisku pokazała hojność serca Macedończyków. Powołując się na to, św. Paweł apeluje do tych gmin, które sobie jakoś radzą, żeby spróbowały przyjrzeć się temu, ile w nich jest autentycznej otwartości na Boże działanie, a na ile wiara w Boga jest uzależniona od tego, czy mi się w życiu układa, czy mi coś wychodzi.

Jezus, który świetnie zna nasze serca. Zna mentalność człowieka każdej epoki. Prawdy głoszone przez Niego dotykają każdego człowieka. Nawet jeśli ten człowiek szuka prawdy gdzieś indziej, to jeżeli szuka jej szczerze, i tak do Jezusa w pewnym momencie się dotknie.

Jezus mówi: Słyszeliście, że powiedziano: – tak, jakby sugerował: nie tak żyjecie? – Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. – Czyż nie tak jest w praktyce? – A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie. Przypisuje Jezus Ojcu, że On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Przyjaciele to piękny dar. Ale często nie mówią nam do końca wielu rzeczy. Życie pokazuje, że ci, którzy depczą nam po piętach, są naszymi nieprzyjaciółmi, to dopiero błogosławieństwo. Bo to oni nam mówią, często bez znieczulenia, co w nas siedzi. Pokazują nam. A my rzeczywiście to uzewnętrzniamy. Wychodzi z nas, co w nas siedzi, szczególnie w momentach, kiedy spotykamy się z osobami nam niewygodnymi.

Kiedyś chyba od jakiegoś żołnierza słyszałem, jak mówił: Boże, chroń mnie od przyjaciół. Z nieprzyjaciółmi sobie poradzę. Czy, jak mówi klasyk: Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły.

Nieprzyjaciele to nasze błogosławieństwo. Jezus nie tylko mówi, że są błogosławieństwem, ale nakazuje: podchodźcie do nich z miłością. I jakby na jednym wydechu dodaje: i módlcie się za tych, którzy was prześladują. Nie tylko: kochajcie ich, ale módlcie się także za tych, którzy was prześladują, żeby odczytać te trudne łaski, te osoby, przez które Bóg do nas mówi, kim naprawdę jesteśmy, kim naprawdę są dla nas inni ludzie i kim dla nas naprawdę jest Bóg.

Ksiądz Leszek Starczewski