Drukuj
Kategoria: Dobre Słowo

 

            Zapewne każdy świadek wskrzeszenia z Ewangelii i Księgi Królewskiej wiedział, że przywrócony do życia syn wdowy kiedyś umrze. Chodzi jednak o widzialny znak, że Bóg jest blisko i może wszystko. A jeśli tak, to każde wydarzenie, jakie się przydarza, ma sens. Dzieje się w zasięgu Jego wzroku.

            Każdy cud jest nie tylko znakiem, że Bóg może wszystko, ale przede wszystkim pokazuje, że Ten, który może wszystko, jest blisko. Co by nam było po Bogu, który wprawdzie dysponuje wielką i nadprzyrodzoną mocą, ale jest daleko? Co nam po cudach dziejących się kiedyś i gdzieś? A Ewangelia to dobra nowina o Bogu bliskim – i świadectwa potwierdzające tę bliskość. Ty i ja możemy doświadczyć tej samej Mocy i Obecności, aby dać świadectwo – jak wdowa z Sarepty i ludzie z Nain – że wielki Prorok powstał śród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój.

            Prawdziwa świętość to życie z Bogiem, który jest blisko. Chociaż Go nie widać, nie czuć, może nawet rzadko da się usłyszeć, a jednak się wie, że jest blisko. Być blisko z Bogiem, który mnie zna, i nie uciec – to magaodwaga. Na wielu Mszach, katechezach, konferencjach widać, jak ludzie boją się bliskości i wybierają stanowiska pod chórem, za drzwiami, na schodach – żeby nie za blisko.

            Czasem czekam na przeniesienie ołtarza pod drzwi, bo przez oddalenie także przebija się pragnienie spotkania – w czystości. Pragnienie spotkania, na które się nie jest przygotowanym i którego nie jest się godnym. Ci z pierwszej ławki też powinni mieć takie uczucie i jeszcze świadomość, że Bóg wszystko o nas wie i On się nami nie gorszy, tylko wciąż przebacza i wskrzesza nas na nowo.

            Najważniejsze to nie skupiać się na sobie, na swoich wadach i grzechach, ale skierować wzrok i serce na Jezusa, na Jego Miłość i pragnienie bycia z nami. W końcu po to nas stworzył, aby się z nami naprzebywać – i teraz, i w wieczności.