Drukuj

Echo Słowa 2013-03-05 a

posted by: Odbiorca DS
Poprawiono: 06 marzec 2013

Dlaczego znowu tak słodko, tak miło, ciepło i serdecznie? I znowu ta Miłością Bożą tak po oczach?  Może było by łatwiej gdyby Bóg tez się obrażał? Przecież łatwiej jest się złościć czy nawet „olać” osobę która się tez nie odzywa, chodzi z „muchami w nosie”, niż tą która jeszcze ukradkiem uśmiechem uraczy… Tak, tak.  Podobno u kogoś drażni nas to , czego sami albo pragniemy, albo innym zazdrościmy. Utarte, przeorane grzechy, zranienia z dzieciństwa, „tylko wybaczenie innym da Ci spokój”  i takie dwa w Jednym: Bóg jest moim Ojcem i  jest git mam OGROMNĄ WARTOŚĆ, ale tak ogólnie to jestem „bankrutem” ale przecież - spoko jest Bóg Mnie Kocha!
Ironia, Paradoks? Bóg Tak Wielki, tak Wszechmogący- a dał rozerwać „sobie grzbiet” dla takiego bankruta. Św. Paweł miał racje „ po części tylko poznajemy” Niepojęte, niezmierzone… I to drażni! Czemu się lękasz? Czemu niedowierzasz? Czemu? Czemu boisz się iść do pracy, Czemu boisz się tego czy cię zwolnią, Czemu  boisz się odebrać wyników od lekarza, Czemu  boisz się, że nikt Cie nie pokocha, że cię wyśmieje, opluje, skrzyczy???
Czytając dzisiejsze słowo, a szczególnie fragment  o dręczycielach pomyślałam o sobie samej. O tym jak siebie każdego dnia” biczuje”, że powinnam : lepiej, mocniej, intensywniej, prawdziwiej – i mimo ze wiem, iż to nie ma sensu. Czuje się jak taki chomik, w kołowrotku.
Czasem myśle, że może byłoby łatwiej: gdyby nie dane mi było poznać , jak to Bóg pozwolił „rozerwać sobie grzbiet”? Że może to taki chwyt marketingowy – żeby szukać czegoś WIĘCEJ – ta tęsknota, która podobno każdy z nas w sobie nosi.
Drażni mnie Bóg. Choć myślę, że Jego może drażnić – że mimo Jego Słów- tak mało zrozumiałam.