Menu
Do góry
Wspólnota Dobrego Słowa i Eucharystii

Aktualności

05 Gru 2020;
09:00AM -
Spotkanie formacyjne

 

Dobre Słowo 26.02.2013 r. – wtorek II tydzień Wielkiego Postu

Iz 1, 10.16-20; Ps 50,8-9.16bc-17.21.23; Ez 18,31; Mt 23,1-12

Kierownicy burdelu

Duchu Święty, daj nam tę łaskę, którą Jezus przynosi teraz, na tę godzinę, byśmy przyjęli Jego słowa w tajemniczym działaniu, dotykającym historii naszego życia, do siebie, do swojego serca, do swoich przeżyć, do aktualnej sytuacji życiowej.

Nie trzeba być uczonym w Piśmie i faryzeuszem, by zauważyć, iż rozdźwięk między tym, co mówię i co robię, jest na tyle duży, żeby dzisiejsze słowo skierować właśnie do swojego serca i umysłu. Wystarczy popatrzeć na sytuacje, w których stajemy w roli nauczyciela wobec kogoś bliskiego z naszej rodziny czy też jakiejś dalekiej nam osoby, żeby zobaczyć, jak łatwo nam snuć różne teorie i wskazówki i jak daleko nam do ich wypełniania we własnym życiu. Ale idźmy po kolei.

Dziś w słowie bardzo mocno, wręcz we wstrząsający sposób, Pan kieruje swoje uwagi do uczonych w Piśmie i faryzeuszy, a także do wodzów, przywódców duchowych swojego ludu, jak i do samego ludu.

W proroctwie Izajasza określenie, które pojawia się na początku pod adresem kapłanów i owych duchowych przywódców, to wodzowie sodomscy. Zachowując odpowiednie proporcje, trzeba by powiedzieć, że to określenie kryje w sobie treść, którą dziś moglibyśmy przełożyć na następującą: kierownicy burdelu. To wezwanie jest jakby uderzeniem, potrząśnięciem adresatami tekstu. Niesie ono w sobie bardzo wyraźne ostrzeżenie: Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie!

Usuńcie zło uczynków waszych. Przestańcie czynić zło, jednocześnie zaprawiając się w dobrym. Pan bardzo realnie nazywa po imieniu, demaskuje postawy ohydnie obłudne. Akcent położony na sieroty i wdowy oraz uciśnionych, którzy nie doświadczają sprawiedliwości, podkreśla wielkie poruszenie Boga. Przypomnijmy, że nic bardziej nie potrafi wstrząsnąć sercem Boga, jak sytuacja, w której atakuję osobę nieumiejącą się bronić.

W swojej trosce o lud Pan dotyka tego, czego lud nie widzi. W swojej trosce o serca przywódców, kapłanów, dotyka tego, na co sami nie wpadną, przed czym się bronią, czego w żadnych rozważaniach nie dopuszczają do swego serca.

Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – dlatego jest to wezwanie, że występuje ogromne zamknięcie na te słowa. To słowo przyjmowane przez lud, przez przywódców, natychmiast odnoszone jest do innych osób, nie do siebie.

Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, choćby przyszło w tym sporze odkryć grzechy, które są ohydną szmatą, Bóg ma moc, aby z nich oczyścić. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, doświadczycie tej mocy, dóbr ziemskich będziecie zażywać, rozkoszować się dobrem. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. I chyba najbardziej wstrząsające jest to, że usta Pańskie [to] wyrzekły.

Stąd krok do Ewangelii, po to, żeby odkryć Jezusa demaskującego rozdźwięk między tym, co mówią uczeni w Piśmie i faryzeusze, a tym, co czynią. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Nie chcą ruszyć ich palcem. Zatroskane serce Jezusa zdobywa się na tak mocne słowa w celu ochrony tych, którzy w prostocie swojego serca chcą chodzić za Panem. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Odbiorcy Dobrego Słowa, posiadacie różne doświadczenia w obrębie Kościoła, zarówno z biskupami, prezbiterami, osobami konsekrowanymi, jak i z innymi ochrzczonymi, we wspólnocie, w rodzinnym domu. Odbiorcy Dobrego Słowa, możecie mieć teraz przed sobą obraz kogoś, kto w ewidentny sposób jest osobą, pod adresem której są kierowane ostrzeżenia Jezusa. Ktokolwiek by to był, dziś przez zatroskanie Jezusa Pan chce po pierwsze zdemaskować zło, po drugie: wyjść naprzeciw w taki sposób, by wzbudzić refleksję w osobie, która tak się zaplątała w złu, że nazywa je dobrem. Tak się zakłamała, że słucha słowa, modli się, uczestniczy w Eucharystii, ale nie poddaje się w umyśle i sercu działaniu łaski nawrócenia, lecz robi wszystko, by nawracać cały świat, tylko nie siebie. Ktokolwiek by to był, dziś słowo zachęca nas także do troski modlitewnej o te osoby, może nawet jakiegoś postu za nie. Szczególnie za tych, którzy w ewidentny i bardzo skuteczny sposób przyczynili się do naszego załamania w wierze, może nawet odejścia od wspólnoty, od Kościoła.

Bardzo wielka troska Pana dziś z tego tekstu próbuje do nas dotrzeć i na nas oddziaływać. To troska o siebie. To troska o drugiego człowieka, o brata i siostrę. To wreszcie troska o Chrystusa, który w tym Kościele, w tej wspólnocie, w twojej rodzinie, chce być bardziej widoczny, doświadczany i przyjmowany jako Zbawiciel.

Chciałbym zakończyć przykładem, od którego konferencję do księży rozpoczął jeden z moich kolegów – księży. Zawsze podziwiałem go i podziwiam za ogromną erudycję oraz towarzyszącą jej niebywałą prostotę w przekazie treści ewangelicznych. Oto ten fragment:

Nasze rozważania chciałbym rozpocząć pewnym cytatem z książki Graham Greena „Moc i chwała”. Tym, którzy nie pamiętają, pragnę przypomnieć, że akcja powieści rozgrywa się w Meksyku w latach trzydziestych XX wieku podczas prześladowań religijnych. Autor opisuje losy kapłana, który ucieka przed karą śmierci wykonywaną na księżach, którzy nie wyrzekli się swej kapłańskiej posługi. Główny bohater, pełen wad i słabości, wcale nie nadaje się na wzór świętego kapłana, a wręcz odwrotnie. Myśli nawet o rezygnacji z kapłaństwa i uratowaniu przez to własnego życia, tak jak to zrobiło wielu innych kapłanów, którzy podporządkowali się rozporządzeniom władz państwowych. Ale pomimo swoich grzechów walczy nadal i nie poddaje się. Nie chce dołączyć do swoich win tego jeszcze jednego grzechu, wydaje się najstraszniejszego, jakim jest grzech zdrady. Pozostając wiernym Chrystusowi i swojej kapłańskiej posłudze, sam zostaje zdradzony, kiedy odpowiada na wezwanie do rannego z ostatnią posługą, co okazuje się jednak zastawioną na niego pułapką. Posłuchajmy, jak autor opisuje ostatnie chwile głównego bohatera:

„Był to ranek jego śmierci. Przycupnął na ziemi, z pustą butelką po koniaku w ręku, usiłując przypomnieć sobie akt żalu. “O Boże, żałuję i proszę o zmiłowanie za wszystkie moje grzechy... Ukrzyżowany... zasługuję na wszystkie twe okropne kary.” Mieszały mu się myśli, umysł był gdzie indziej. Nie zawsze o dobrą śmierć człowiek się modli. Na ścianie celi zauważył własny cień, który miał wygląd dziwaczny i groteskowo nieważny. Jakim głupcem był, uważając, że jest dość silny, aby zostać, gdy inni uciekli. Jaki marny ze mnie człowiek - myślał - i jaki bezużyteczny. Nie robiłem nigdy nic dla nikogo. Równie dobrze mógłbym nigdy nie żyć. Jego rodzice nie żyli... Wkrótce zginie po nim nawet pamięć... Może mimo wszystko nie był naprawdę godzien piekła. Łzy spływały mu po twarzy. W tej chwili nie obawiał się potępienia... Nawet obawa przed bólem ustąpiła na dalszy plan. Czuł się tylko ogromnie zawiedziony, że musi iść do Boga z próżnymi rękami, że w ogóle nic nie zdziałał. W tej chwili wydawało mu się, że całkiem łatwo można było zostać świętym. Wymagało to tylko odrobiny kontroli nad samym sobą i nieco odwagi. Czuł się jak ktoś, kto utracił szczęście tylko dlatego, że spóźnił się o parę sekund na wyznaczone miejsce. Wiedział teraz, że w ostatecznym rachunku jedna tylko rzecz się liczy – świętość...

Być może osoby, które wywołały w tobie zgorszenie, osoby duchowne, osoby wierzące, na tyle w tej chwili budzą twój ból, że nie widzisz nic innego poza tym bólem i jakimś ogromnym wyrzutem względem nich. Ale niech słowa dzisiejszej Ewangelii spróbują zapukać do twojego serca z prośbą o modlitwę za te osoby. Być może, jak w przypadku księdza z zacytowanego przed chwilą fragmentu, twoja modlitwa przyczyni się do refleksji w ostatnich chwilach życia osoby, która w tej chwili wydaje ci się być ewangelicznym uczonym w Piśmie i faryzeuszem, człowiekiem, który związał ciężary wielkie i nie do uniesienia i położył je na twoich ramionach, na twojej historii życia, lecz sam palcem ruszyć ich nie chciał. Ktokolwiek to jest, miej miłosierdzie, które daje Pan – mądre miłosierdzie i mądrą miłość.

Ksiądz Leszek Starczewski

Słowo

2020-11-19 - Homilia - ks. Miłosz Hołda (18)
19 listopad 2020 21:11
2020-11-12_Homilia - ks. Rafał Dudała (23)
12 listopad 2020 20:02
Adoracja 1. czwartek listopada - Akt Żalu (26)
Adoracja-akt zalu.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
11 listopad 2020 12:54
Adoracja 1. czwartek listopada - Akt Miłości (27)
Adoracja-akt milosci.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
11 listopad 2020 12:53
Adoracja 1. czwartek listopada - Akt Nadziei (19)
Adoracja-akt nadziei.mp3 (Formacja WDSIE 2020/2021)
11 listopad 2020 12:52

Echo Słowa

Gościmy

Odwiedza nas 653 gości oraz 1 użytkownik.

Nowi użytkownicy

Zalogowani

Wszyscy

730168
DzisiajDzisiaj167
WczorajWczoraj185
W tym tyg.W tym tyg.352
W tym mies.W tym mies.7278
WszyscyWszyscy730168

logowanie