Dzielenie z mnożeniem DOBRE SŁOWO OD WAS

posted by: Basia I Romek Rabajczykowie
Poprawiono: 07 styczeń 2013

Ciekawe, po co w ogóle Bóg do nas mówi? Nie ma z kim pogadać? Po co nam się objawia? Przecież wielu żyje całkiem bez świadomości, że jest Bóg. Wielu wierzy w Wielki Wybuch, ewolucję. Byli tacy, co twierdzili, że Słońce jest Bogiem albo ogień, może Zeus czy jakiś inny Amon.  

            Dlaczego Bóg do nas mówi? Czemu się otwiera, wręcz obnaża przed stworzeniem? Dlaczego to jest dla Niego aż tak ważne, że musiał przyjść i żeby wyprostować nasze życie, pokazać się w ludzkiej postaci? – Okazuje się, że wcale nie musiał. Przecież sam w sobie jest szczęśliwy i nie jesteśmy w stanie nic Mu dać. Dokładnie nic. Nasze modlitwy, posty, ofiary, dobre uczynki niczego Mu nie dodają. Tak jak nasz grzech niczego Mu nie odbiera – bo jest Bogiem, a nie człowiekiem.

 

            Więc po co nam się Bóg objawia? Po co ściągnął z dalekich krajów jakichś mędrców-magów-królów i zatrudnił gwiazdę, by ich przyprowadziła?

            Odpowiedź łatwo można znaleźć w swoim sercu – w sercu każdego z nas: Objawił się, bo miłość pragnie się dzielić. Wtedy się mnoży J. Bo szczęście chce być głoszone na dachach. Bo Bóg już tak ma, że pragnie dawać i dawać, i daje więcej i hojniej, niż jesteśmy to w stanie zrozumieć i przyjąć. Żeby przyjąć szczęście, warto być świadomym, skąd ono pochodzi, i otworzyć na nie ręce. Bóg uczy nas właśnie tego – bycia jak On w pełni szczęśliwym.

            Żeby być szczęśliwym w pełni, trzeba porzucić wszelkie złudzenia, które szczęściem nie są. I to dzieje się z nami przez całe życie. Bóg pozwala nam się rozczarować sobą i naszymi pragnieniami, abyśmy najpierw zapragnęli, a potem doświadczyli Jego samego.

            Może łatwo nam zapomnieć, że Kościół Chrystusowy głosi Dobrą Nowinę po obejrzeniu smętnych postaci uczestniczących w niedzielnej Mszy czy próbie wczucia się w rozwlekłe i niebiblijne „tradycyjne pieśni kościelne”. Po wysłuchaniu nudnego i „umoralniającego” kazania, które każe mi być człowiekiem, jakim po pierwsze nie chcę być, a po drugie nie potrafię, może mi całkiem zginąć z oczu zaproszenie do zachwycania się Bożą miłością i obecnością w każdej minucie życia.

            I Bóg o tym wie. Dlatego każdego dnia na nowo przez swoje słowo powtarza, że był, jest i działa w moim życiu. Nawet jak tego nie widzę. I ciągle posyła różne „gwiazdy”, żeby pokazywały mi – gapowatemu i mało rozgarniętemu – jak rozpoznać Go wśród tylu ważnych i nieważnych spraw.