Dobre Słowo 09.07.2016 r., sobota w XIV Tygodniu Okresu Zwykłego

posted by: Ks. Leszek Starczewski
Poprawiono: 10 lipiec 2016

Dobre Słowo 09.07.2016 r., sobota w XIV Tygodniu Okresu Zwykłego

Iz 6.1-8; Ps 93,1.2.5; 1 P 4,14; Mt 10,24-33

 

Strach i Ogień

 

Duchu Święty, otwieraj nas na mądrość słowa. Pokazuj nam, że trwanie przy nim, to nie tyle dowolność, co nasze życie bądź nasza śmierć, nasza zguba. Otwieraj nas mądrze na tę mądrość bez paraliżującego strachu i swawoli w korzystaniu z tego słowa, ale z odpowiedzialnością, która wypływa z miłości, tej miłości, której ciągle nas uczysz i ciągle w tej miłości mamy jeszcze wiele do odkrycia.

Jezus, który inwestuje w pokój - zaraz po zmartwychwstaniu przynosi zamkniętym z obawy przed Żydami, wstrząśniętym dramatem śmierci Jezusa uczniom właśnie pokój – dziś w Ewangelii trochę od tej inwestycji wydaje się odchodzić. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli – w porządku. Ale mówi zdanie, które jest warte zauważenia: Powiem wam kogo macie się bać:Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Który ma moc wmówić wam, że jesteście godni potępienia. Tego się bójcie.

Sprawa trwania przy Jezusie to sprawa pokoju, który On osadza w bardzo realnych, traumatycznych i desperackich klimatach, jakim jest właśnie nieświadomość tego, co grozi, co sprowadza na człowieka bardzo swawolne i lekceważące podejście do Bożego słowa, do zaleceń, które On daje.

Jezus jest Tym, który dziś wyraźnie nam mówi, kogo się bać. Bać się Tego, który ma moc, ma przebiegłość, ma inteligencję, ma spryt wtrącić nas naszymi rękami, naszą historią życia, w potępienie siebie. Tego się bójcie.

Świadomość tego, że jesteśmy słabi, podatni na wpływy złego, że jesteśmy przed Bogiem niegodni - ciągle noszący w sobie właśnie zmazy grzechów i ich konsekwencji - ta świadomość dziś towarzyszy prorokowi Izajaszowi. To on jest tym, który sam odkrywszy piękno i cudowność Boga, mówił: Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach i mieszkam pośród ludu o nieczystych wargach. Jestem zgubiony!

Bóg interweniuje posyłając swojego serafina - ten trzymając w ręce żarzący się węgiel, który kleszczami wziął z ołtarza, oczyszcza proroka Izajasza. To jest druga bardzo ważna prawda z dzisiejszego słowa, która mówi o interwencji Boga, bez której to interwencji nie jesteśmy w stanie zbliżyć się do Niego. Nawróć nas, Panie, a wrócimy do Ciebie. Pociągnij mnie, mój miły, i pobiegnę za Tobą. Wprowadź mnie, królu, w Twoje komnaty. Bóg nas ukochał jako pierwszy! Bóg ciągle jest pierwszy i ma sposób na każde nasze zagubienie, na nasze rozpamiętywane grzechy i błędy z przeszłości, które wydają się skreśliły nam możliwość życia tu i teraz, które wprowadziły nas w przekonanie, że życie to tak naprawdę jest tylko i wyłącznie jakimś azylem przed nieuchronnym potępieniem, przed nieuchronną zgubą, śmiercią. Bóg ma moc także i nad tym zapanować. Autor natchniony powie, że: Jezus uwolnił tych, którzy przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Byli niewolnikami, nie byli wolni.

Bóg ma tę moc. Dotyka nas ogniem. Jakim ogniem? No właśnie, gdyby chcieć sięgnąć do jakiegoś obrazu z naszego codziennego życia, który mógłby przybliżyć nam ten biblijny ogień wypalający w nas miejsce dla miłości Boga, to co w twoim, moim przypadku byłoby tym ogniem branym w kleszcze po to, żeby mnie dotknąć? Ogień wypala, a wypalanie boli. Ale wypala to ogień miłości, bo piękno miłości, bezinteresowność i darmowość miłości nas zaboli, będzie bolało. W momencie, kiedy będziemy nią dotykani, egoizm będzie wył, racjonalizm, logiczne, chłodne kalkulacje będą po prostu ujadać, będzie jeden wielki jazgot, który ciężko znieść w swojej głowie i w swojej historii życia. Ale to jest właśnie ten moment wypalania! Darmowa miłość tak w nas wnika.

Piotr, pytany o miłość, zasmucił się, bo go zabolało, bo dotknęło jego zawodności. Ale mimo tego jęku, jazgotu, tego, co odkrywamy w sobie jako zawodność, że naprawdę zmierzamy do przepaści, słowo nas uzdalnia do tego, by rzucić się w ramiona Tego, który nas wypala, by odpowiedzieć na Jego pytanie: Kogo mam posłać? Powiedzieć: Oto ja, poślij mnie! Poślij mnie, Panie, w Twoją miłość i z Twojej miłości. Poślij mnie, Panie, w te miejsca, w których wcześniej dajesz łaskę do tego, bym się tam pojawił.

Ogień, żar ognia miłości, który wypala w nas egoizm, odzyskuje w nas tę zdolność do przyjmowania i przekazywania darmowej miłości. Ten ogień obecny jest w słowie dzięki Duchowi Świętemu, w którego klimat modlitwy zachęcam cię, abyś się, drogi bracie, droga siostro, teraz po prostu udał.

Ksiądz Leszek Starczewski