Dobre Słowo 05.06.2016 r., poniedziałek w X Tygodniu Okresu Zwykłego

posted by: Ks. Leszek Starczewski
Poprawiono: 09 czerwiec 2016

Dobre Słowo 05.06.2016 r., poniedziałek w X Tygodniu Okresu Zwykłego

2 P 1,1-7; Ps 91,1-2.14-16; Ap 1,5a; Mk 12,1-12

 

Do kruchych i łatwopalnych

 

Duchu Święty, mów do nas prosto w serce, odzieraj ze złudzeń, trafiaj tak, abyśmy mogli odkryć, że przemawia do nas samo życie i wyrywaj nas z pozorów życia, z tego mataczenia śmierci, które poprzebierało się w różne szaty życia, zadowolenia, obojętności, które nas dewastuje. Ubogacaj nas mądrością słowa Jezusa.

Nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki nie powiem. Mocne słowa proroka Eliasza, które kieruje do Achaba – króla, który rozchwiał moralność narodu, który zamiast być pasterzem według serca Bożego, stał się kompletnym jego zaprzeczeniem. Mocne słowa, słowa, za którymi idą znaki. Nie będzie w tych latach ani rosy, ani deszczu, dopóki nie powiem.

Gdy patrzymy na zjawiska, jakie dzieją się w świecie, choćby nawet teraz powodzie we Francji czy przeróżne niepokoje, to przecież też nie są przypadki. To są znaki, przez które Bóg mówi. Te znaki można odczytywać tylko w kategoriach jakiegoś żywiołu, z którymi jedni radzą sobie mniej lub bardziej, ale można także odkryć przez nie jakieś nawoływania samego Boga, który dopuszcza pewne wydarzenia po to, aby tym bardziej zwrócić ludzi do siebie. Ale jak mówi Księga Apokalipsy: znaki i wydarzenia, szczególnie te tragiczne, te, których człowiek nie jest w stanie ogarnąć, mogą stać się okazją do tego, by jeszcze bardziej bluźnić Bogu, by jeszcze bardziej Go zaniedbywać.

Troska, ogromna troska Bożego słowa o to, abyśmy zwracali się do Pana, abyśmy doceniali rzeczy proste i wracali do rzeczy prostych takich, jak choćby trwanie przy Jego słowie, trwanie przy Panu, ku któremu – jak mówi Psalmista – wznosi swe oczy, oczekując pomocy od Pana, Tego, który stworzył niebo i ziemię. Przez co? Przez głupstwo słowa. Powiedział słowo i się stało. Stwarza w nas przekonanie, że cokolwiek dzieje się na świecie, Bóg nad tym czuwa, posyłając nam Swoje słowo.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego – mówi Psalmista – ochroni twoją duszę, będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem, teraz i po wszystkie czasy. Ten Bóg, który zwraca się do nas z prośbą o wierność słowu i traktuje nas jako – uwaga – naczynia gliniane. Mówi do nas jak do naczyń glinianych, które przechowują w sobie przeogromną moc zawartą w ziarenkach słowa, w zaufaniu, które z tych ziarenek słowa się rodzi.

Gliniane naczynia w tej rzeczywistości przeróżnych znaków mają przeogromną moc, jeśli trwają przy tym, co świat wyśmiewa, czyli trwają przy Jego słowie.

Kazanie do tych glinianych naczyń rozpoczyna Jezus w błogosławieństwach, w których wydobywa właśnie takich ludzi, dla których jedyną mocą i jedyną siłą jest to, że trwają przy Bogu, przy tym, co do Niego prowadzi, którzy są ubodzy w duchu, którzy są cisi, łakną i pragną sprawiedliwości, są czystego serca, wprowadzają pokój, cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, urągania, którym Jezus mówi: Jesteście szczęściarzami. To jest ta droga. To jest właśnie ten sposób na całe zło świata, na całe zło tego świata na zewnątrz i wewnątrz. Cieszcie się i radujcie, jeśli trwacie przy tym, co absolutnie nie jest akceptowane przez świat i jego myślenie, przez starego człowieka, co jest wykpiewane i przebiegle ośmieszane przez złego ducha.

Luxtorpeda − bardzo mocno grający zespół rockowy − pisze teksty, w których zawarta jest esencja tej Ewangelii. W jednym z tych tekstów w piosence „Pozdrawiamy” głosi taki specyficzny rodzaj kazania do glinianych naczyń, czyli takie specyficzne błogosławieństwa. Fragment tekstu: Bądźcie pozdrowieni wszyscy psychoneurotycy za nadczynne serca wasze. Bądźcie pozdrowieni nerwicowcy, nadwrażliwcy za święty niepokój i empatię, za zachłanność w miłości i strach przez utratą bliskich, lęk w samotności, w ciszy, gdy natrętnie myjecie ręce, świat staje się bielszy. Niepoznani, bądźcie pozdrowieni. Nie jesteście sami. Bądźcie pozdrowieni zagubieni, niepraktyczni w codzienności, przygotowani na wieczność, w niewidzialne wpatrzeni, bezsenni lunatycy, mimo bliskości, nieustannie za daleko, za niezwykłość dróg waszych i talenty nieodkryte, zagłuszone hukiem maszyn mechanicznie i na siłę, za nieśmiałość i milczenie między niedopowiedzeniami. Niepoznani, bądźcie pozdrowieni, nie jesteście sami.

Specyficzny rodzaj błogosławieństwa, próba wydobycia właśnie tych, którzy tak wyglądają, gdy trwają przy słowie. Tak wyglądają w oczach świata. Są nikim.

Paweł w Liście do Koryntian nazwie tę postawę, zaznaczając, że przechowujemy skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas: Zewsząd cierpienia znosimy, lecz nie poddajemy się zwątpieniu, żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy, znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni, obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy. Nieustannie w naszym ciele nosimy konanie Jezusa, umieranie Jezusa, umieranie dla tego myślenia, które reprezentuje świat po to, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele, aby Jezus w nas zwyciężał. To jest racja ewangeliczna, to jest moc, która w tej zmienności, pośród przeróżnych znaków czasu pozwala wytrwać.

Luxtorpeda w tej piosence mówi też takie mocne zdania, nazywając właśnie trwanie przy tej racji, jaką jest bycie naczyniem glinianym. Kto ma rację dzień wcześniej od innych, ten przez dobę uchodzi za idiotę. Jezus ma rację, mówiąc: Szczęśliwi jesteście, gdy przechodzicie to, co przechodzicie, wyśmiewani przez świat i nie posiadający tego, o co walczycie. Szczęśliwi jesteście walczący, bo macie rację, tylko jeszcze dzień wcześniej od innych, którym wydaje się, że to żadna racja, że to śmieszność, że to głupie trwać przy słowie Boga.

Ksiądz Leszek Starczewski