Dobre Słowo 15.04.2016r. – piątek w III Tygodniu Okresu Wielkanocnego

posted by: Ks. Leszek Starczewski
Poprawiono: 18 kwiecień 2016

Zachwyty zachwytami, ale co ze zgrzytami?

Błogosławiona wrażliwość Żydów, tych, którzy się sprzeczają między sobą, słysząc słowa Jezusa. Ilu z nas taką wrażliwość ma w sobie, słyszy wiele sprzecznych, sprzeczających się ze sobą myśli, uczuć, nastawień? Ilu z nas ma tę wrażliwość, którą ma się, gdy słucha się słowa Bożego - tego, które jest jak miecz obosieczny, zdolne osądzić pragnienie i myśli serca? To jest pytanie, które warto sobie postawić po to, aby mógł w nim do nas przychodzić Duch Święty, oczyszczając te miejsca, które nie są wrażliwością, które są jakimś tępym słuchaniem słowa Bożego, na tyle tępym, że pozbawionym jakichkolwiek reakcji.

 

 

Dobre Słowo 15.04.2016r. – piątek w III Tygodniu Okresu Wielkanocnego

Dz 9,1-20; Ps 117,1-2; J 6,54; J 6,52-59

 

Zachwyty zachwytami, ale co ze zgrzytami?

 

Duchu Święty, wybierz to, co będzie dobrą nowiną dla nas. Ty znasz nasz etap zmagań, Ty wiesz, w jakim punkcie na drodze do zbawienia w tej chwili jesteśmy. Daj nam uwierzyć, że właśnie dobierasz odpowiednio słowo, które jest nam w tej chwili darem, które jest dla nas w tej chwili życiodajną mocą.

Żydzi sprzeczali się więc między sobą, mówiąc: Jak On może nam dać swoje ciało na pożywienie? Błogosławiona wrażliwość Żydów, tych, którzy się sprzeczają między sobą, słysząc słowa Jezusa. Ilu z nas taką wrażliwość ma w sobie, słyszy wiele sprzecznych, sprzeczających się ze sobą myśli, uczuć, nastawień? Ilu z nas ma tę wrażliwość, którą ma się, gdy słucha się słowa Bożego - tego, które jest jak miecz obosieczny, zdolne osądzić pragnienie i myśli serca? To jest pytanie, które warto sobie postawić po to, aby mógł w nim do nas przychodzić Duch Święty, oczyszczając te miejsca, które nie są wrażliwością, które są jakimś tępym słuchaniem słowa Bożego, na tyle tępym, że pozbawionym jakichkolwiek reakcji. Być może to jest ten punkt, w którym Duch Święty chce do ciebie, odbiorco Dobrego Słowa, przemówić. Czy nie jest tak, że w sposób zawieszony słuchasz tego słowa? Czy jest w tobie i we mnie, wrażliwość i gotowość do sprzeczki, do wykazywania, że: Coś mi tu nie gra, bądź: Ooo coś mi tu zaczyna grać? Duchu Święty, zajmij się nami w tych miejscach, w których jakoś zupełnie bezdusznie, tępo, bezmyślnie, bez dialogu, siedzimy przy Twoim słowie. Daj nam poznać, że to jest zaproszenie do dialogu. I pozwól nam odkryć, że Ty ten dialog chcesz prowadzić, ten zbawienny dialog, jedyny prawdziwie ożywiający – dialog z Twoim słowem.

Sprzeczka między Żydami świadczy – jak wspomnieliśmy – o ich wrażliwości też na to, co słyszą. Głęboko wrośnięci w tradycję swojego narodu i w różne uwarunkowania, zapisy prawne m.in. nie wolno spożywać mięsa z krwią, Żydzi w sposób zdecydowany słusznie się buntują. Fascynacja Jezusem fascynacją Jezusem - emocjonalna, różnymi znakami, które się dzieją, zastanowieniem - no ale w pewnym momencie Jezus wyprowadza na tak głębokie wody, że jeśli nie pozwolisz, aby cię przez nie przeprowadził, no to w nich utoniesz. A ponieważ nie chcesz tonąć, pozostajesz na powierzchni. Powierzchownie interpretowane słowo nie jest w stanie dotknąć tego, co w nas jest głębią, a głębia głębię przyzywa hukiem wodospadów. Duchu Święty, prośba nr 3: Budź w nas odwagę wypłynięcia głębiej w słowo, żeby spotkanie z nim rzeczywiście dotykało tego, co w nas jest jakimś oporem, buntem, zastanowieniem bądź uległością, która chce być dalej prowadzona.

Pytanie, które stawiają Żydzi, może być też dla nas okazją do takiej refleksji, która rzeczywiście da się pociągnąć głębiej. Jakiej refleksji? Tej, która idzie po linii reakcji Jezusa. Jezus rzeczywiście da swoje Ciało, które jest prawdziwym pokarmem i swoją Krew, która jest prawdziwym napojem, na pożywienie. Nie wchodzi tutaj w dywagacje, tłumaczenia, uzasadnienia, którymi mógłby sypać jak z rękawa. Nie robi tego, bo są to tajemnice, które wymagają jednak posłuszeństwa wiary w słowo, które mówi Jezus. Skoro On tak mówi, to coś w tym jest. Rzeczywiście da pokarm w postaci swojego Ciała i Krwi. I rzeczywiście ci, którzy przyjmują Go z wiarą, mają życie w sobie. A ci, którzy Go konsumują, nie mając w sobie przekonania, nie prosząc o to przekonanie, czy nie wykonując tej czynności przyjmowania Ciała i Krwi Jezusa z zaufaniem, że Bóg wie, co tutaj się dzieje, zostają na powierzchni. Jak to się może stać, że trzeba będzie jeść Ciało Syna Bożego i pić Jego Krew?

Jak to się może stać, że gorliwy Szaweł zmieni kierunek swojego przepowiadania, nadając mu sens w konkretnym doświadczeniu, jakim było spotkanie zmartwychwstałego Pana. Takim doświadczeniu, które przez trzy dni i trzy noce nie pozwalało mu jeść, pić - takie wrażenie na nim zrobił Jezus. Jak to się stanie? Jak to się w ogóle może stać? To się nie mieści w głowie Ananiaszowi. Nie mieści się w głowie - o czym będziemy słyszeć - także tym, który do tej pory widzieli Szawła z innej strony. Jak to się może stać, że Bóg osobiście trafi do ciebie i osobiście doprowadzi cię do pełni zbawienia? Jak to się może stać? Jakżeż On może mówić, że mnie się da przekonać, mnie się da doprowadzić do pełni zbawienia? Jednak składa obietnicę: Moje życie oddaję za owce. Mam takie, które nie są jeszcze tu i które doprowadzę, aby byli jedno.

Duchu Święty, porządkując nasze myślenie i nasze odczuwanie, przekierowuj je na posłuszeństwo wiary słowu, które słyszymy od Jezusa w Kościele, w liturgii, które słyszymy poprzez wydarzenia naszego życia, na które patrzymy, kiedy to, co dzieje się w naszym życiu w świetle wiary, staje się znakiem Twojego zatroskania o nas i Twojej determinacji tym, żeby nas doprowadzić do pełni zbawienia. A jak to się stanie? Ty wiesz. I zapraszasz, by Ci ufać, że tę wiedzę w odpowiednim czasie nam objawisz, że już tę wolę wypełniasz w naszym życiu.

Ksiądz Leszek Starczewski