Dobre Słowo 17.12.2015r., środa w III Tygodniu Adwentu

posted by: Ksiądz Leszek Starczewski
Poprawiono: 31 grudzień 2015

Rdz 49,2.8-10; Ps 72,1-4.7-8.17; Mt 1,1-17

A to po co?

Ilu znajomych na „Naszej Klasie” czy na „Fejsie” ma ten Jezus... Wszystkich ich tutaj czytaliśmy. Jak byłem ministrantem i słuchałem tej Ewangelii, to mnie też wyrzucało, szczególnie, jak usłyszałem, że Eliakim ojcem Azora, bo Azor nigdy nie kojarzył mi się z imieniem jakiegoś człowieka. Wydaje się, że jest to spis nazwisk, których szczególnie w jednej z ksiąg Pisma Świętego, Księdze Kronik, jest bez liku, który można by było sobie darować. Gdyby można by sobie to darować, to można by sobie darować imię twojej mamy, babci, prababci, parprababci, prapraprababci... Jakbyśmy sobie wszystkich tak podarowali, to ciebie i mnie też trzeba by było skasować z listy. Jakiekolwiek plany na weekend odpadłyby, bo nas nie ma. A dlaczego by nas nie było? Bo nie byłoby tych wcześniej.

Czemu to czytamy? Między innymi dlatego, że my właściwie wsiedliśmy do pociągu, który nazywa się życie, i który jedzie. Jedzie ten pociąg, niektórzy na stacjach wysiadają, inni wsiadają. Pociąg, którym jest życie. Nikt z nas nie jest pionkiem w historii, którą pisze Bóg. Nikt. Każdy z nas jest po coś, nawet, jak robi wszystko, żeby w tej chwili nie słuchać. Nie jest po coś banalnego, tylko ma odegrać jakąś rolę. Będzie miał swoje pięć minut w historii wszechświata. Pytanie, czy się wstrzeli w te pięć minut, w którym mógłby powiedzieć, że się spełnia i pomaga spełniać się innym. Czy znajdzie?

To przygotowanie do świąt, które jest teraz na najwyższych już obrotach, to przygotowanie właśnie do tego, żeby w tę historię tylu ludzi, którzy byli gdzieś po drodze, których Mateusz nawet, pisząc do Żydów wstydzi się wymienić z imienia, na przykład mówi: Salomon, syn Dawida, a matką Salomona była dawna żona Uriasza, bo niektóre z tych osób wcale nie były najświętsze. Historia tych osób jest potrzebna, potrzebne są nawet osoby, które – wydaje nam się – mogłyby się w ogóle nie pojawić w naszym życiu. Potrzebne są nawet wydarzenia, które – wydaje nam się – nie powinny w ogóle zaistnieć. One mają jakiś sens, którego nie dostrzegamy i nie dostrzeżemy na bieżąco. Nieraz przez lata nie będziemy wiedzieli, po co nam się coś stało. A przyjdzie taki moment, że nagle okaże się, że to było potrzebne do całej składanki, bo gdyby którąś z tych postaci wysunąć, to przerywa się krąg życia, przerywa się historia.

To jest przygotowanie do przyjścia na świat Lwa z pokolenia Judy, jak zapowiada Jakub, czyli samego Jezusa. Lew Judy.Lion from Judah. Ktoś, kto będzie walczył o nas. Ktoś, kto w tej walce polegnie, ale dokona czegoś, co nie zdarzyło się nigdy w historii, bo On jest pierwszym, który to zrobi, czyli zmartwychwstanie.

Nie jesteś przypadkowo i nie musisz być przypadkiem, tak samo, jak i ja. To, że nie rozumiem czegoś, nie znaczy, że nie miało się stać. Wszystko ma jakiś głęboki sens. Pytanie tylko, czy to, co dzieje się w moim życiu traktuję, jako zrządzenie jakiegoś tępego losu, czy też może trudne, może jeszcze trudniejsze, może takie, których nawet nie jestem w stanie nazwać, ale znaki, przez które coś do mnie mówi Bóg. Jezus jest znakiem miłości, nieodwołalnej miłości do każdej i każdego z nas.

Ksiądz Leszek Starczewski