Dobre Słowo 30.07.2015 r., czwartek w XVII Tygodniu Zwykłym

posted by: Ksiądz Leszek Starczewski
Poprawiono: 31 lipiec 2015

Wj 40,16-21.34-38; Ps 84,3-6.8.11; Dz 16,14b; Mt 13,47-53

Co tu jest do zrozumienia?

Panie, Ty mówisz w swoim słowie: Szczęśliwi, których moc jest w Tobie. Mocy im będzie przybywać. Chcesz, aby przybyło nam mocy poprzez spotkanie z Tobą właśnie w tym słowie. Proszę Cię o miłosierdzie, o oczyszczenie moich zmysłów, moich naturalnych zdolności do słuchania, refleksji, aby Twoja łaska, Panie, przez to oczyszczenie zrobiła miejsce na Twoją moc, abym został/-a uzbrojony/a mocą z wysoka (Łk 24,49).

Jezus kończy opowiadanie o królestwie w przypowieściach i na sam koniec zwraca się: Zrozumieliście to wszystko? Mówi to do tłumów. Przypomnijmy, że na osobności uczniowie przychodzą, gdy nie rozumieją, proszą o wyjaśnienie. No właśnie, to jest postawa nad którą warto pewnie pracować. A jaka to postawa? Postawa pokory: gdy nie rozumiem czegoś, to nie siedzę i udaję, że wszystko wiem, tylko pytam. Dlaczego pytam? Bo, po pierwsze: mogę stworzyć okazję do tego, żeby ktoś podzielił się darem, którego ja nie mam: darem wiedzy, darem wyjaśniania, darem przybliżania pewnych prawd. A po drugie: sam z tego skorzystam. Więc to wymaga pewnej pokory, żeby pytać Jezusa, pytać innych, pytać tych, przez których Jezus chce przemawiać, żeby nie zatrzymać się tylko na tej powierzchowności, na pierwszym wrażeniu.

Druga kwestia to odwaga, z którą odpowiadają pytający: Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. Jest to odwaga, która uruchamia to, czemu miało służyć to zrozumienie. A czemu miało służyć? Stosowaniu słowa w życiu. Jeżeli to zrozumiałem, to znaczy, że chcę stosować słowo w życiu, chcę dostosowywać moje myślenie, moje odczuwanie do tego, co słyszę w słowie. Przypomnijmy, że jeżeli to, co słyszę w słowie w zestawieniu z tym , co myślę o życiu, o sobie, o innych, stoi w sprzeczności, oznacza, że to, co moje, ma być podporządkowane słowu, żebym doświadczał mocy i prawdziwej, pełnej radości, którą daje słowo.

Co to znaczy: zrozumieć słowo? To znaczy odkryć, że ono jest tajemnicą, że jego tajemnicza moc jest w stanie mnie ogarnąć. Co to znaczy zrozumieć słowo? Sprawić, żeby stało się jaśniejsze. Jaśniejsze? Tajemnica może być jaśniejsza? Tak. Nie tyle w zrozumieniu językowym, co w zrozumieniu takim, które jasność kojarzy nam ze światłem, że słowo staje się światłem dla mnie w ciemnościach. Tak, jak mówił św. Piotr: dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach. (2 P 1,19) To ja mam się stawać światłem. To ja mam się stawać zrozumieniem Boga – w biblijnym słowa tego znaczeniu – dla innych. Dla siebie i dla innych. Jeśli zatrzymuję tylko dla siebie rozumienie słowa, jeśli gromadzę słowo tylko w spichlerzach, to ono zgnije. Jeżeli dzielę się z innymi, sprawiam, że ono się mnoży.

Panie, Ty chcesz, żebyśmy, spotykając się z Tobą w słowie, pytali też samych siebie: Czy ja to rozumiem? I patrzyli na swoje reakcje i czyny. Bo jeżeli rozumiem, to jakie są moje czyny? Jeżeli nie rozumiem, to czy ja pytam, czy poświęcam czas na to, by Ciebie pytać?

Tu chcę przypomnieć przykład, który podaję już do znudzenia, jak kiedyś pytając Pana o różne rzeczy, których nie rozumiałem, ustaliłem sobie, że da mi odpowiedź w czasie adoracji. No i chodziłem na te adoracje Pana Jezusa w konsekrowanej hostii, a tu zrozumienie ani odpowiedź nie przychodziły. Aż pewnego dnia jadąc autobusem linii 35, w czasach, kiedy w autobusach puszczano jeszcze audycje radiowe, a nie tylko zapowiedzi kolejnego przystanku, słyszę jakąś rozmowę i nagle światło, odpowiedź, zrozumienie tego, co było dla mnie niezrozumiałe, odpowiedź na pytanie, które postawiłem.

Pan daje odpowiedź, daje zrozumienie, daje światło, oczekuje naszej otwartości.

Udziel nam, Panie, Ducha Świętego, który będzie nas otwierał dnia dzisiejszego, czy to wtedy, gdy zaczynamy ten dzień, czy wieczorem, kiedy przychodzi nam go podsumować.

Zrozumieliście to wszystko?

Ksiądz Leszek Starczewski