Dobre Słowo 16.05.2015 r., sobota w VI tygodniu Okresu Wielkanocnego, święto św. Andrzeja Boboli, kapłana i męczennika

posted by: Ksiądz Leszek Starczewski
Poprawiono: 19 maj 2015

Ap 12,10-12a lub 1Kor 1,10-13.17-18; Ps 34,2-9; J 17,20-26

Już mnie trafia, bo do mnie nie trafia! Nadal darmowo.

               Duchu Święty, Ty ciągle trwasz w nas, w Kościele, w świecie. Dla Ciebie nie ma weekendu, nie zdrzemnie się ani nie zaśnie (Ps 121,4) moc, którą Jezus przez Ciebie od Ojca posyła. Dziękujemy Ci za to. Dziękujemy, że Tobie bardziej zależy na nas, niż nam, w najbardziej szlachetnych poruszeniach naszych chęci, nawet w najbardziej nakręconym nastawieniu na to, że nam się chce słuchać, a co dopiero w sytuacjach, w których nam się nie chce. Twoja moc, Twoje pragnienia są właśnie gotowe do tego, by się nami zająć, by obnażyć to, co jest w nas niewiarą, co jest w nas przekonaniem, że ble, ble, ble, że to takie gadanie, że to konieczne odwoływanie się do Ducha Świętego już mnie nudzi… Spraw, by nas znudziło. Daj nam posmakować, co to znaczy znudzić się, znużyć się, jak wtedy człowiek doświadcza biedy. Dziękujemy Ci, że chcesz i że nami się zajmujesz, do nas przychodzisz właśnie teraz. Zmiłuj się nad nami, bo przecież wiele jest w nas tych oporów, buntów. To nie jest wynik złośliwości, tylko biedy. To nie jest wynik planu na to, żeby teraz właśnie się zbuntować, znużyć Twoim słowem. To jest wynik naszej biedy, tego, jak zostaliśmy obrobieni, oszukani, znokautowani przez oszustwo grzechu, w który weszliśmy, bądź ktoś nas wprowadził. Obdarz nas miłosierdziem Ojca, Jezu, w mocy Ducha Świętego.

               Rozmodlony Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy, ma gorące pragnienie, które widać nawet w podniesionych oczach – oczach pełnych ognia, jak powie w Apokalipsie św. Jan. Jezus podniósłszy oczy ku niebu modlił się tymi słowami:Ojcze Święty, bo wie, kogo nazywać Ojcem. Uczył tego, więc się do tego stosuje. Jest tylko jeden Ojciec.

               Jezus w tej pełnej żarliwości modlitwie wyznaje: Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Moglibyśmy zapytać: To, co Panie Jezu, coś się nie udało? Jak to świat nie poznał? Przecież przyszedłeś na świat, aby objawić miłość? No i co się stało? Nie udało się? Przyznajesz się do kapitulacji przed swoim Ojcem:Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Tak, świat nie poznał. Misja Jezusa wydaje się być żałośnie mała. Jaka to trzódka? Malutka trzódka, dwunastka. A właściwie jedenastka, bo jeden już zaczął wchodzić w kontakty ze światem, już przekalkulował. Co tam będzie się zajmował darmową miłością! Jaka darmowa?! Trzydzieści srebrników! To jest konkretna cena, pieniążki w ręku! To jest konkret!A następna grupka? Zaraz się rozpierzchną. Jan tylko zostanie z rodziną, z odważnymi, dzielnymi kobietami.

               Taka grupka poznała Ojca. Proszę bardzo. oni też mają konkrety. Jeszcze w Ogrójcu zaczną sięgać do miecza. Piotr, wyróżniony, już w Ogrójcu będzie sięgał do miecza. Bije się za Jezusa. Pozostali pewnie się gdzieś tam chcą przyłączyć, a Jezus mówi: Schowajmieczswójdo pochwy, bo wszyscy, którzy za mieczchwytają, od miecza giną. (Mt 26,52). Chłopaki zdębieli. No, jak to, nawet bronić Cię nie mamy?! Jak to, Ty chcesz po prostu przegrać, skapitulować, tak jak mówisz teraz w tej modlitwie: Świat Ciebie nie poznał. No to jak ma Cię poznać?

                Jak ma Cię poznać? Przez odrzucenie, które przyjmiesz. Masakryczne odrzucenie przez wszystkich. Mnie zostawicie samego – mówi Jezus – Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.(J 16,32)Ojciec mój (...) Mniechwałą otacza. (J 8,54) W czym? W tym, że Judasz Cię sprzedaje? W tym, że zostawi Cię Jedenastu? Tak, w tym Mnie zaczyna otaczać chwałą, że objawia miłość, która jest jeszcze większa, która ma zapał, twórczość, która wie, co z tym odrzuceniem zrobić, która wie jak zareagować na trzydzieści srebrników, na zdradę, zaparcie się Piotra, na ucieczkę, na tchórzostwo, na pogardę, na wyśmiewanie na krzyżu. Wie, co zrobić.

                Jezus mówi dalej: Objawiłem im Twoje imię, Twoją darmową miłość, i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich. Ledwie trzydzieści trzy lata, żeby objawić miłość, która jest darmowa, nieodwołalna i wieczna, przecież to za mało… Cały czas trzeba ją objawiać, non stop.

Ustal sobie, że będziesz oddychał tylko cztery razy, a po co ci więcej? Podtrzymasz funkcje życiowe. Tylko cztery razy. Nie oddychaj za każdym razem, kiedy dyktuje Ci serce. Poćwicz sobie… Oczywiście, że jest to absurdalne i nie zachęcam do stosowania tego dosłownie. Chodzi o to, aby pokazać pewien obraz. Potrzebujesz non stop oddychać. Jeszcze bardziej niż oddechu, potrzebujesz miłości Boga. Bo co to za oddech, jak nie ma w nim miłości. Oddech śmierci – to jest coś, co można nazwać odruchem, w którym zionąłeś śmiercią.

Wydychamy śmierć, a wdychamy życie. Wydychamy nienawiść, to co jest w nas nieczyste, a wdychamy życie, miłość. Jezus nadal ją objawia, teraz także.

Ostatnio o tej darmowej miłości mówimy i mówimy. No już bez przesady. Już mnie trafia, jak słyszę o tej darmowej miłości… To niech cię trafia! Może trafi tak, że ci rozwali, rozkuje skorupę twojego serca, bo masz ciągle ograniczoną wyobraźnię, przyjmowanie tej miłości. Już rzygam kiedy słyszę, jak mówi o tej darmowej miłości… A wyrzygaj! No, właśnie: wyrzygaj! Wydobądź z siebie!

Dlaczego poruszamy się w takich nieprzyjemnych pojęciach? Apokalipsa mówi: Obyś był zimnyalbogorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust. (Ap 3,15-16) Wyrzygaj, wyrzygaj to, że tylko teoretycznie wiesz o tej miłości, że kalkulujesz o niej, że tobie jest potrzebne trzydzieści srebrników. Masz jakieś zmartwienie w domu, kran ci się rozwalił, nie przyszli fachowcy, pokłóciłeś się z kimś, i to jest dla ciebie ważniejsze. Tu masz wróbla w garści. A co tam jakaś darmowa miłość?! Co ty będziesz się darmową miłością przejmować! Sprawy Królestwa Bożego i działania tej miłości odłóż na później! Tu są życiowe sprawy! Co się tam będziesz miłością zajmował. Kiedyś tam będzie ta miłość, teraz to masz ważniejsze sprawy!

Rzeczywiście, takie mamy reakcje na darmową miłość. Tak nas ona obchodzi. Chodzi o darmową miłość. Nie mówię o naszych wyobrażeniach o tym, jaka jest darmowa miłość. Darmowa Boża miłość tak nas obchodzi, że bardziej nas interesuje – jak w nauce skierowanej do młodych zauważył jeden rekolekcjonista – papier toaletowy. Bardziej nas interesuje bezsilność, niż to, żeby rzeczywiście nas trafiło, bo kolejny raz słyszymy o Bożej miłości, żebyśmy wyrzygali to. Takie są fakty.

Jeśli się zgorszyłaś droga siostro, drogi bracie, to Bogu dzięki, bo wyszło szydełko z worka. Błogosławiony, kto się Mną nie zgorszy – mówi Jezus. Nadal objawia tę miłość. Będzie objawiał. Nadal będę objawiał – to mówi Jezus!

Będzie objawiał. Dlaczego? Bo ciągle jej potrzebujesz bardziej niż oddechu, niż dobrego samopoczucia czy czegokolwiek innego. Bo potrzebujesz jej także i wtedy, kiedy widzisz jak przesunęły ci się hierarchie wartości, jak Królestwo Boże jest gdzieś daleko w tyle. Na pierwszym miejscu papier toaletowy, zepsuty kran, jakieś inne zmartwienia, a Bóg i Jego miłość daleko w tyle. Czyli nie tak jak głosi Ewangelia, bo: Starajcie się naprzód o królestwo <Boga>, o działanie darmowej miłości i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. (Mt 6,33). Wszystko inne będzie wam dodane, bo Jezus nadal będzie objawiał, nadal będzie wkraczał.

Ten realistyczny obraz jest także w Księdze Apokalipsy, w Czytaniu, które jest dziś do wyboru, kiedy Jan usłyszałdonośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca. Kiedy? Wtedy, kiedy oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. Pauliści tłumaczą: oskarżał ich. Ale weźmy dwa czasy. Kiedy nastało to zbawienie, kiedy ta miłość jest dawana? Wtedy, kiedy jesteś oskarżana, atakowany przez władcę tego świata. Wtedy jest objawiana miłość, potęga królestwa. Nie wtedy, kiedy zrozumiesz, poukładasz sobie, już będziesz wiedział/-a jak się otworzyć na darmową miłość. Nie! Jezus nie wtedy narodzi się w Betlejem, kiedy będzie przygotowane miejsce, wyczyszczone, ale wtedy, kiedy nie będzie miejsca dla Niego. Darmowa miłość jest objawiana. Mamy nią być bombardowani. Rzygajmy, nie wiem co innego róbmy, niech nas trafia, ale ta miłość, która jest objawiana przez Jezusa nadal, to zwycięstwo, władza, potęga, królowanie dokonuje się teraz! Słyszysz? Teraz!

A kiedy będziesz miał udział w objawianiu się miłości? Kiedy będziesz zwyciężać? Kiedy pozwolisz, aby krew Baranka obmywała cię, żeby słowo cię oczyszczało, żeby to, co słyszysz w słowie było dla ciebie najważniejsze. Wycałuj Pismo Święte w tych miejscach, słowach, w których rozbrzmiewa zdanie Jezusa: Nadal będę objawiał, nastało królowanie. Wycałuj Jezusa, Jego stopy, krzyż po każdej spowiedzi, komunii. Rzuć się w ten wir. Niech to będzie dla ciebie wyzwaniem.

Kiedy masz udział? Kiedy pozwolisz obmyć się we krwi Baranka, bo oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i – uwaga! – dzięki słowu swojego świadectwa. Jak ważne jest świadczenie o doświadczeniu darmowej miłości, tęsknoty za tą darmową miłością. Zaświadcz o tęsknocie, o pragnieniu, jeśli nie doświadczasz jeszcze darmowej miłości, że chcesz, aby tak było, jak słyszysz w słowie. Zaświadcz o tym. To będzie twoje zwycięstwo!

Dzięki słowu swojego świadectwa masz udział, i dzięki temu, że dajesz się obmywać Krwi Baranka i dzięki temu, że nie miłujesz swojego życia aż do śmierci, aż do momentu, kiedy zostaniesz przeniesiony. Co to znaczy, że mam nienawidzić swojego życia? Mam nienawidzić takiego życia, które sobie sama układam, w którym liczę trzydzieści srebrników, rozwalony kran, pokopane relacje, czy cokolwiek innego być tu wstawił/-a.

Nie umiłowali swojego życia. Dlatego radujcie się. Dlaczego się radujcie? Nie ma żadnych powodów, nic nie trafiło do mnie, wymiotować mi się dalej chce. A może nawet już ci się nie chce wymiotować. Raduj się, bo słyszysz słowa, które właśnie zajmują się tym, co ci przychodzi w myślach, zniechęceniach, co jeszcze wytoczysz jako armatę, żeby sobie udowodnić, że nie nadajesz się do tej miłości, że do ciebie nie trafi, ze ty jesteś najgorszy. Raduj się, że takim najgorszym, które jeszcze wymyślisz, które jeszcze zrobisz, zajmuje się Jezus, który nadal będzie ci objawiał darmową miłość.

Ksiądz Leszek Starczewski