Dobre słowo 29.10.2014 r. – środa, XXX tydzień zwykły

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 30 październik 2014

 

Dobre Słowo 29.10.2014 r. – środa, XXX tydzień zwykły

Ef 6,1-9; Ps 145,10-14; 2 Tes 2,14; Łk 13,22-30

 

Dobre Słowo młodym - także o Księdzu Piotrze

Duchu Święty, w Twoim interesie jest to, żebyśmy mieli nadzieję. Proszę Cię, abyś ogarnął nasze serca na tym etapie wiary, wspomnianej nadziei i miłości, na którym jesteśmy, abyśmy zaczerpnęli tę nadzieję, której każdy z nas potrzebuje, bez której nie da się żyć w żadnych okolicznościach, w żadnych układach.

Są takie chwile, kiedy robi się ciasno wokół nas, ale także wewnątrz nas – ciasno, bo nieproszone myśli, odczucia, zaskakujące wydarzenia, wszystkie nagle chcą być najważniejsze, wszystkie nagle mają pierwsze skrzypce. Są takie chwile, w których rzeczywiście jest ciasno w naszych przyjaźniach, kiedy trudno nam się odnaleźć i zorientować, kto tak naprawdę jest naszym przyjacielem, kto tak naprawdę jest tym, komu można ufać. Są takie chwile, kiedy jest ciasno w życiu. Jezus mówi, że to są wyśmienite chwile, żeby mogła w nas zrodzić się nadzieja.

Nie jest trudno mieć nadzieję w sytuacjach, kiedy w miarę ogarniamy rzeczywistość, kiedy potrafimy sobie pewne rzeczy poukładać w całość, wytłumaczyć. W takich chwilach każdy głupi może mieć nadzieję, ale są momenty, kiedy robi się ciasno i to są niesamowicie ważne momenty w naszym życiu, żeby zwyciężała w nas nadzieja. Kiedy ona może zwyciężyć?

Są tylko jedne okoliczności, w których może zwyciężyć w nas nadzieja – wtedy, kiedy wierzy się miłości, bo miłość wszystko przetrzyma, we wszystkim upatruje sytuację, by wierzyć, miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. Ta miłość jest z Boga, Bóg jest miłością. Wtedy, kiedy jest ciasno, ma się nadzieję, kiedy wierzy się w miłość.

Właściwie o to by w życiu chodziło, żeby pewnego dnia siąść z wrażenia i powiedzieć: Wow, jest miłość! Wow, Bóg jest miłością! – O to w życiu chodzi, żeby odkryć, jak wielką miłością jest Bóg, który potrafił nie tylko rozprawić się z grzechem, ale potrafił rozprawić się także ze śmiercią, której każdy z nas – chce czy nie chce – na różne sposoby się boi, ze śmiercią, która dotknie każdego z nas, bo tak po prostu jest. Bóg, który jest miłością, rozprawił się ze śmiercią. Najważniejsze, żeby odkryć w życiu tę prawdę.

Pasją księdza Piotra był − celowo używam słowa: był – Bóg, który jest miłością. Szukał Go, gdy wspinał się w górach, patrzył na ich majestat, kiedy potrafił uchwycić takie widoki na zdjęciach, że się siadało z wrażenia. Pasją księdza Piotra był Bóg, którego słyszał w muzyce, któremu tworzył różne utwory. Pasją księdza Piotra był Bóg, którego widział także i w cudach techniki – podłączeniu kabli, przygotowaniu przeróżnych technicznych rzeczy. Oczywiście zawsze był gdzieś w cieniu, przemknął, gdy wszystko działało. Pasją księdza Piotra był Bóg, któremu próbował dorównać kroku, jeżdżąc na rowerze, zjeżdżając na nartach.

Mówię: był, bo przecież zmienił się ten etap życia, ale pasją księdza Piotra jest Bóg, do którego tak nagle został zawołany, bo jak mówi ciekawie psalmista: To Bóg daje śmierć i życie. Taka jest kolejność: śmierć i życie. Wprowadza w najgłębszą otchłań, ciemność i z niej wydobywa.

Dzisiaj modlimy się, przeżywając coś, co jest ciasne dla nas. To jest ciasne wejść w taki klimat. Jesteśmy tutaj też po to, by jednoznacznie rozprawiać się z tymi myślami, które przychodzą i chcą zająć pierwsze miejsce – rozprawiać się z beznadzieją, rozpaczą, zniechęceniem, rozprawiać się wiarą w miłość, tym: Wow! Bóg jest miłością.

Jednocześnie także chcemy to, co ksiądz Piotr nierzadko śpiewał – czasem wydało się do znudzenia – odkryć, co sam odkrył, bo życie mu nie było obojętne. Nie było mu obojętne życie: Mario, proszę spraw, aby życie mi nie było obojętne, bym zostawiał ciepły ślad na czyjejś ręce.

Jesteśmy tutaj także po to, żeby uczyć się dalej wypływającej z prawdy: wow! postawy, która sprawia, że będziemy zostawiać ciepły ślad na czyjejś ręce. Ciepła jest tylko miłość. Nienawiść, obojętność zostawia chłód. Jednocześnie prośmy, żeby te ciepłe ślady, które pozostawił, orędowały, to znaczy potwierdziły jego pasję życia, czyli miłość do Boga i pomogły mu na wieki cieszyć się tą miłością.

Prośmy też Pana, żeby się nam w głowach nie poprzewracało i w sercach nie pomieszało współodczuwanie z rozpaczą, czyli żeby najzwyczajniej w świecie zwyciężyło w nas to, co niesie nadzieję, a nadzieję niesie tylko wiara w miłość, która jest z Boga, bo Bóg jest miłością.

           Ksiądz Leszek Starczewski