Dobre Słowo od Was - II niedziela Wielkiego Postu

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 16 marzec 2014

 

 

Wstań i idź

Dzisiejsze czytanie można streścić jednym krótkim zdaniem: Ruszże się!

Jeśli ktoś nam przez lata wmawiał, że do Nieba wchodzi się przez niegrzeszenie, to uraczył nas herezją. Bardzo łatwo może się okazać, że odgradzając się od pokus, od ludzi, od świata, przyniesiemy Bogu nasze ręce czyste, ale... kompletnie puste.

            Abraham miał wyjść, uczynić to, do czego został powołany. Miał iść. I całe życie spędził w drodze. Wyszedł i zostawił dom swojego ojca. Zostawił znajomych i swoje miasto. Po prostu poszedł za słowem, które usłyszał.

            Święty Paweł wzywa nas do wzięcia udziału w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii. Czyli jeśli nam się wydaje, że chrześcijanin ma być grzeczny, miły i z wszystkimi żyć w zgodzie, to raczej nie o to chodzi. Wziąć udział w trudach to raczej przygotować się do walki, bo nasza troska o wiarę to nie jest miły spacerek dookoła boiska, ale realny kontakt z wszelkimi przeciwnościami, pokusami, słabościami – naszymi i innych ludzi. A to miłe nie jest.

            Góra Tabor to objawienie boskości i chwały Jezusa. Zaraz po tym, jak Jezus dał poznać blask swego majestatu, wzywa uczniów: Wstańcie. Nie ma co oczekiwać Boga, który załatwi nasze sprawy, a my sobie siądziemy, będziemy dopingowali i pokazywali palcem, co jeszcze według nas zostało do zrobienia. Owszem, On to wszystko zrobi, ale tylko dla tych, którzy wstają, idą i nie boją się zaryzykować wszystkiego, co mają, bo tylko tak można odkryć swoje powołanie.

            Jest chwila, gdy trzeba spocząć, bo mamy prawo odpocząć i szukać ukojenia. To jest ta chwila, kiedy spotykamy się z Bogiem. I tu wcale nie chodzi o zmówienie wierszyka czy litanii, ale właśnie o relację. Spotkanie z Nim powinno dawać nam wizję tego, co mamy zrobić, i siłę do podjęcia wysiłku.

            Jedną z gorszych rzeczy, które mąż może usłyszeć od żony, są słowa: Odpocznij sobie, nie wysilaj się. Tego się nie da zrobić, więc po co się męczysz... Takie słowa odbierają mu siłę.

            Od Boga takich słów nie usłyszymy. On raczej rzuci wezwanie: Wstań i idź.

            A każdy z nas powinien te słowa usłyszeć i realizować według swojego powołania. Bo przecież każdy z nas jest powołany. I to nie do odpoczywania, ale do wytrwałego podążania za swoim Panem. Jak się za Nim idzie, na pewno się nie zabłądzi.

            On zna naszą drogę. W końcu sam ją dla każdego przygotował.