Dobre słowo 07.12.2013 r. – sobota, I tydzień Adwentu

posted by: Ks. Leszek Starczewski
Poprawiono: 08 grudzień 2013

Miłość nie jest dla leniwych

Miłość nie jest dla leniwych. Ten, kto ulega pokusie lenistwa w miłości − czyli nie chce się jej ciągle uczyć − nie odkryje jej smaku.

Dziś Jezus mówi, patrząc na wszelkie choroby i słabości, patrząc na lud znękany i porzucony jak owce niemające pasterza, że żniwo jest wielkie, ale robotników mało. Tych, którzy pracują, a mówiąc dokładniej, współpracują z łaską, której udziela Pan, by przyjmować miłość i przekazywać ją dalej, jest mało. Mało jest robotników.

 

Dobre słowo 07.12.2013 r. – sobota, I tydzień Adwentu

Iz 30, 19-21. 23-26; Ps 147, 1-6; Iz 33, 22; Mt 9, 35 - 10, 1. 5. 6-8

 

Miłość nie jest dla leniwych

Panie, daj nam w mocy Ducha Świętego odkryć słowo, które przygotowałeś dla nas.

Miłość nie jest dla leniwych. Ten, kto ulega pokusie lenistwa w miłości − czyli nie chce się jej ciągle uczyć − nie odkryje jej smaku.

Dziś Jezus mówi, patrząc na wszelkie choroby i słabości, patrząc na lud znękany i porzucony jak owce niemające pasterza, że żniwo jest wielkie, ale robotników mało. Tych, którzy pracują, a mówiąc dokładniej, współpracują z łaską, której udziela Pan, by przyjmować miłość i przekazywać ją dalej, jest mało. Mało jest robotników.

Gdybyśmy chcieli przełożyć to na konkretną rzeczywistość, to weźmy po pierwsze naszą osobistą relację z Panem. Ile w niej jest pracy nad tym, by współpracować z Jego łaską, by uczyć się miłości? Przekładając na relację z innymi osobami, na przyjaźni, czy może małżeństwo, pytajmy się: Ile jest otwartości, ciągłej gotowości do pracy nad wzajemną miłością?

Tam, gdzie ulegliśmy lenistwu, czy tam, gdzie rozczarowaliśmy się drugą osobą, stwierdzając, że to nie tak miało być, tam zaprzeczamy wezwaniu Chrystusa do pracy nad miłością, nad relacją. Często te rozczarowania, czy zranienia, jakich doznajemy od innych osób, szybciutko wprowadzają nas w stan, w którym wycofując się, nie zauważamy, że ulegliśmy po prostu pokusie lenistwa, że napompowaliśmy się wyobrażeniami o drugiej osobie czy o relacji z Bogiem do takich rozmiarów, że urósł jakiś balon, który uniósł nas nad rzeczywistość, oderwał nas od niej. Dobrze by było przekłuć ten balon, przekłuć tak, żebyśmy – spadłszy na ziemię, nawet będąc poturbowanymi, znękanymi, porzuconymi, posiadającymi różne choroby i słabości – rozpoznali Pana, który się nad nami lituje i chce znów nas zaprosić do odkrycia prostej prawdy, że miłość nie jest dla leniwych, że w miłości potrzebni są robotnicy.

Taka prawda o otwartości na uczenie się życia, uczenie się relacji jest właściwie kluczowa. Ilekroć siadamy w swoich przekonaniach, jak w wygodnym fotelu, twierdząc, że swoje już wiemy, że już nauczyliśmy się, że już nie będziemy próbować, tylekroć wykluczamy się z doświadczenia mocy, jaką daje miłość.

Być może w tym momencie, odbiorco Dobrego Słowa, jesteś na takim etapie, w którym zaproszenie do tego, byś stał się robotnikiem w winnicy, czyli w miejscu, gdzie jest wino – symbol radości i miłości – jest skierowane do ciebie po to, żebyś rozpoznał, jak bardzo ci jest potrzebne czyjejś przebaczenie albo przebaczenia komuś. To jest twój etap uczenia się miłości.

Cokolwiek by to nie było, myśl zasadnicza i przewodnia jest taka: Miłości mamy się uczyć bez względu na to, na jakim etapie życia w tej chwili się znajdujemy. Ciągle jesteśmy na głodzie miłości, bo miłość jest wieczna. Ciągle mamy się jej uczyć. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego mistrza, czyli będziesz wpatrzony w tego, kto uczy się miłości, bo jest jej mistrzem. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: „To jest droga, idźcie nią!” – to jest droga, etap uczenia się miłości − gdybyś zboczył na prawo lub na lewo.

Panie, pozwól nam odkryć w nas miejsca, w których jest gotowość uczenia się na nowo mądrej, roztropnej miłości, czyli budowania na skale, jak człowiek roztropny. Daj nam także dostrzec i prześwietlić to w nas, co uległo pokusie lenistwa, tłumaczonego na wiele sposobów: Rozczarowałem się… Jestem zraniony.. Zawiodłam się… Już próbowałam…

Na koniec zacytuję fragment z filmu Pamiętnik (Notebook) z 2004 roku. To historia bardzo szalonej miłości dwojga zakochanych w sobie burzliwie młodych ludzi. Fragment ten obejmuje taki moment, w którym przychodzi do podjęcia konkretnej decyzji, kiedy minął już czas fascynacji sobą i widzenia się tylko w samych superlatywach, a pojawił się czas doświadczenia różnych utrapień.

On: Ty nazywasz mnie aroganckim gnojkiem, a ja ciebie wrzodem na tyłku. Ona: Bo nim jesteś prawie przez cały czas. On: Nie boję się, że zranię twoje uczucia. Masz dwusekundowe odskoki i z powrotem jesteś utrapieniem. Ona: Więc co? On: Więc to nie będzie łatwe. Będzie naprawdę ciężko. Będziemy nad tym pracować każdego dnia, ale będę to robił, bo chcę ciebie. Chcę ciebie całej. Na zawsze. Z całego serca.

Spróbujmy ten dialog przenieść na rozmowę Pana z nami, który tak właśnie nas widzi – jak kogoś, nad kim trzeba pracować każdego dnia i mówi: Ale będę to robił, bo chcę ciebie. Chcę ciebie całej, całego. Na zawsze. Z całego serca.

Miłość nie jest dla leniwych. Panie, dziękujemy Ci za to, że jesteś mistrzem w miłości i nauczycielem w miłości, zapraszając nas także w tej chwili, tymi słowami: To jest droga, idźcie nią!

Ksiądz Leszek Starczewski