Drukuj

Dobre Słowo od Was, XXI niedziela zwykła

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 24 sierpień 2013

Batonika?

Jest takie plemię afrykańskie, które mówi, że dobrymi duchami nie ma się co przejmować, bo nic złego nie zrobią, ale złymi należy, bo mogą zaszkodzić. Trzeba więc je przekupywać, składać ofiary, żeby tylko je udobruchać.

            Często spotykam się z traktowaniem Boga jak złego ducha: Zapchać Go jakimiś rytuałami, złożyć ofiary, żeby tylko się nie angażował za bardzo w moje życie, żeby się trzymał z dala.

            Bo niby wierzymy, że kocha, że Bóg jest miłością, ale taką miłością, z którą nigdy do końca nie wiadomo, co wymyśli. Więc wierzymy, ale nasz kuferek zamykamy na klucz. Przykazania tak, modlitwy tak, Msza w niedzielę i krzyżyk na ścianie, ale, Panie Boże, w końcu ja mam swoje życie, co Cię obchodzi reszta?

Co więcej, zazwyczaj mylimy miłość ze sprawianiem przyjemności: jeśli matka da dziecku batonik, to kocha i jest dobra, a jak nie da, to jest zła i coś podejrzana. A Bóg nas batonikami na pewno nie karmi. Nie ma człowieka, który powie, że Bóg spełnił jego wszystkie zachcianki, pozwolił mu leżeć, bo jest dla niego dobry. Nie ma takiego, bo taka postawa jest bez sensu. I tylko my zachowujemy się czasem jak rozwydrzone bachory: tupiemy nogą, a jak w dalszym ciągu nie ma batona, walimy głową w ścianę albo z wściekłością rzucamy się na podłogę. Efekt? – Guzy i siniaki. A Bóg stoi z boku i bezradnie kiwa głową.

            Jeśli ktoś ma pole do uprawy i uprawia je całe życie, sprawia mu to radość i daje środki do życia, to będzie chciał, aby jego syn także tego doświadczył. Aby jednak tak się stało, syn nie tylko musi wstawać wcześnie do pracy, ale także doświadczyć spiekoty i deszczu, musi czuć pot spływający po plecach i bąble na palcach. Bo inaczej nie przeżyje tej radości, jaką da dobrze wykonana praca. A o to przecież chodzi. Satysfakcję osiąga się przez trud.

            Bóg nas kocha, a więc wychowuje jak synów. Uczy, jak najlepiej wykorzystać czas dany nam tu, na ziemi, jak miłość przyjmować i dawać. Czyni tak, byśmy ciągle wzrastali i stawali się tacy, jak nasz Stwórca – bo taki jest Jego plan. Mamy być święci jak On, bo mamy kochać jak On.

            Słyszymy różne zdania odpowiadające na pytanie, czym jest prawdziwa miłość. Dziś można dorzucić jeszcze jedną cechę – miłość boli. Bo miłość daje, a więc traci. A każda strata kosztuje. Miłość, która nie kosztuje, nie jest miłością. Miłość, która żąda, nie jest miłością, lecz pożądaniem. To, co odczuwamy na poziomie motyli w brzuchu i zachodów słońca, jest pięknym uczuciem zakochania, ale do miłości temu jeszcze daleko.

            To jak?

            Batonika? J