Na wiarę? - przeciwności!

posted by: Basia i Romek
Poprawiono: 17 sierpień 2013

Na wiarę? – przeciwności!

Wszystkie utrapienia, które przeżywamy, cały czas wystawiają naszą wiarę na próbę. Ciągle nam się wydaje, że Bóg odwrócił się do nas plecami, że zapomniał albo na chwilę zajął się kimś innym. Miło byłoby mieć taki znak, talizman albo nawet wspomnienie, że Bóg jest blisko, ale jak uczy doświadczenie, takiego czegoś nie ma.

            Nawet po przeżyciu wspaniałych cudów czekają nas wątpliwości – O nie, Boże, teraz to już przegiąłeś! Z tego nie da się wyjść.

            A człowiek wierzący w takiej sytuacji powie tylko: Ciekawe, jak mnie z tego wyciągniesz. W końcu Tobie zależy na mnie bardziej, niż mnie samemu, więc o co się martwić?

 

Dzisiejsze czytania to nie tylko wołanie człowieka w beznadziejnej sytuacji. To nie tylko wezwanie do pamiętania, że nasza wiara wzrasta jedynie w okolicznościach ucisku i prześladowań. Nie ma na wiarę pigułek ani syropu. Na wiarę są przeciwności. One po prostu mówią nam, że utrapienia to norma! Że oczekiwanie pokoju, czy sytego zadowolenia jest naiwnością. Człowiek, który ze wszystkimi chce żyć w zgodzie – to człowiek bez charakteru. Czyli bez własnego zdania i skrystalizowanych przekonań. A my, chrześcijanie, nie tylko mamy dbać o wiarę, ale jesteśmy wezwani do jej realizacji w każdej chwili.

            Popatrzmy, kto się z kim kłóci w dzisiejszej Ewangelii. Na pierwszy rzut oka każdy z każdym, ale po chwili widzimy, że kłócą się rodzice z dziećmi, synowa z teściową. Czyli głównie starzy z młodymi – każdy z nas to dobrze zna. Może to bunt młodości, a może zrzędliwość starszych generują taki konflikt.

            Cokolwiek to jest, należy zająć stanowisko. Opowiedzieć się, mieć własne zdanie. Zdobyć się na wysiłek szukania prawdy. A jest to tym bardziej aktualne dla nas, że karmieni jesteśmy półprawdami, które przyjmujemy całkiem bezrefleksyjnie. Ile razy słyszałem od starszych ludzi, że przecież tak w dzienniku mówili albo w gazecie było napisane! Tak jakby media miały być dla nas autorytetem. A tam jedyną obiektywną prawdą są nekrologi i czasem prognoza pogody, a reszta... jest opinią ludzi takich jak my. Zwykle nawet bez możliwości sprawdzenia.

            Ale najciekawsze jest, kto w domu, o którym mówi dziś Jezus, się nie kłóci. – Małżonkowie!

            Małżeństwo występuje razem. To jest ich powołanie i znak, że wobec zewnętrznych zagrożeń zawsze mają występować razem. Nawet sądy uznają, że małżonkowie nie są pociągani do odpowiedzialności, jeśli w zeznaniach mąż obroni żony, a żona męża, bo ich prawo do jedności jest pierwotne wobec tego stanowionego przez ludzi.

            A normą jest, że Bóg ratuje nas w sposób dla nas niemożliwy do przewidzenia. Jeremiasza uratował nie Izraelita, ale cudzoziemiec, czyli ktoś, kto nie należał do Narodu Wybranego. Ale to nic nie znaczy. Jeśli Bóg ma swój plan, to kto Mu przeszkodzi?

Basia i Romek