Dobre Słowo od Was Niedziela Palmowa

posted by: Basia i Romek Rabajczykowie
Poprawiono: 23 marzec 2013

Przez krzyż

Chcielibyśmy mieć takiego Boga, który jest bliski – i nosi nas na rękach. Czułego jak mama i silnego jak ojciec, żeby nas zawsze obronił. I dobrze.

Tylko że Bóg wpisując w nas te pragnienia, zaprasza nas do tego, żebyśmy byli jak On – czyli byli matką i ojcem. Przez całe nasze życie pokazuje nie znakami na niebie, ale w naszych najbliższych relacjach, co chce z nami zrobić, jeśli nasze życie powierzymy w Jego ręce.

 

A my wcale nie chcemy, żeby On działał. Niespieszno nam na krzyż. Tak, można się wzruszać na Drodze Krzyżowej, śpiewać Gorzkie żale, pościć w piątek, ale czy jest ktoś, kto by nie zwiał spod krzyża? Ja bym zwiał. I narzekamy, jak to Bóg marnie kończy... Zaraz, zaraz, coś nie tak. Powiało herezją.

Bóg tak nie kończy. Bóg przechodzi przez krzyż, zmartwychwstaje i wyciąga do nas ręce, żebyśmy też zmartwychwstali. Więcej – żebyśmy żyli NIM na nowo.

Jest piękna pieśń: Bo jak śmierć potężna jest miłość, trochę nieprawdziwa. Miłość jest silniejsza od śmierci. Śmierć, czyli koniec, nie dotyka Boga i nie dotyka miłości.

Bóg kocha tak samo przed krzyżem i po, nie zaczyna po zmartwychwstaniu nikogo krytykować ani niczego wyrzucać. Ma rany – ale one są Jego dumą. Tak jak zwycięstwo jest dumą każdego mężczyzny – nieważne czy na boisku, czy w bitwie.

Jezus przechodzi przez krzyż. Teraz życie już nie ma końca. Śmierć nie ma nad nami władzy, o ile należymy do Niego. Bo Jezus – jako jedyny – z niej zakpił.

Nosimy krzyżyk na szyi na znak naszej wiary. Pewnie w każdym domu wisi mały lub duży krzyż. Ale czy nie jest to znak, którego się bardzo boimy, bo kto by chciał tak wyglądać – jak Jezus na krzyżu – i tak umrzeć? A krzyż jest nie tylko znakiem wiary. Jest także znakiem mojej ceny. Mojej wartości. Jeśli cały świat powie mi, że jestem ostatnim łotrem, najbardziej odrażającym typem, to Jezus dziś mi mówi, że dla Boga jestem wart więcej, niż On sam.

Dlatego nie potępiaj siebie ani nikogo innego – choćby najohydniejszego pedofila. Nie osądzaj i nie skazuj na śmierć, tylko wpatruj się w obraz Ukrzyżowanego, jakbyś patrzył w dziesięciomiliardowy banknot. Bo krzyż to moja i twoja wartość.

Wpatrywanie się w krzyż prostuje nasze życie. Rzeczy zmieniają swoją wartość. Nagle nieważny jest nowy samochód ani najlepszy biznes. Nowego znaczenia nabiera codzienne wstawanie z łóżka i to pierwsze spojrzenie na krzyż: Jezu, ja nie daję rady, ale ufam, że Ty dasz sobie radę ze mną.