O Józefie, co się ludzkim opiniom nie kłaniał

posted by: Ksiądz Marcin Kowalski
Poprawiono: 19 marzec 2013

 

Dobre Słowo 19.03.2019 r. – Uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

2 Sm 7,4-5a.12-14a.16; Ps 89,2-5.27.29; Rz 4,13.16-18.22; Ps 84,5; Mt 1,16.18-21.24a (Łk 2,41-51a)

O Józefie, co się ludzkim opiniom nie kłaniał

Dwie rzeczy uderzają mnie w osobie św. Józefa, którego uroczystość dzisiaj obchodzimy. Czytając teksty biblijne i jego historię, zawsze wyobrażałem go sobie jako pozostającego gdzieś w cieniu, w przeciwieństwie do Maryi, która odgrywa tu pierwszorzędną rolę, i w przeciwieństwie do Jezusa, który jest tu najważniejszy. Józef zawsze wydawał mi się wzorem prawdziwego faceta, który potrafił usunąć się w cień dla dobra swoich ukochanych, dla dobra najbliższych. Jest cichy i – jak to mężczyzna – mniej uwagi zwraca na słowa (to jest typowo męskie), a więcej na działanie. To działanie jest tym, co nas, mężczyzn, jakoś realizuje i określa nasz stosunek do ukochanych. Józef rzeczywiście w Ewangeliach nie wypowiada właściwie ani jednego słowa.

Tymczasem w tekście św. Mateusza, który czytamy dzisiaj, Józef przedstawia się w podwójnym świetle jednak jako postać do pewnego stopnia pierwszoplanowa. Św. Mateusz rzeczywiście skupia się na nim.

Po pierwsze: on tu bardzo przypomina Boga Ojca z tą miłością troskliwą, czułą, bezwarunkową także wobec Maryi. Bo wyobraźmy sobie, w jakiej sytuacji Ją znajduje: Po zaślubinach (...) wpierw, nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną, odkrywa, że jest w ciąży. Prawo zabraniało stosunków małżonkom, którzy byli zaślubieni, narzeczeni, ale nie mieszkali razem. To miało uchronić od podejrzeń, że dziecko, które się wówczas narodzi, może być czyjeś, innego mężczyzny, a nie prawowitego męża. Józef w sytuacji, kiedy znajduje Maryję brzemienną, miał wszelkie podstawy do tego, by Ją oddalić zgodnie z obowiązującym prawem. A jednak zachowuje się tutaj jak Bóg.

W Księdze proroka Ozeasza używa się dokładnie tego samego słowa na określenie małżeństwa Bożego – Bóg, odnajdując Izraela w stanie grzechu, w stanie dla Niego niezrozumiałym i trudnym do zaakceptowania, decyduje się go przyjąć i poślubić. Ozeasz mówi: I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, (Oz 2,21-22a). Nie tyle przez Prawo, co właśnie w ten sposób: przez miłość, wierność, miłosierdzie i łaskę. Bezwarunkowo przygarnia do siebie Izraela. I w ten właśnie sposób Józef decyduje się przygarnąć Maryję. On tu jest obrazem miłości samego Boga Ojca, który dokładnie tak samo opisuje się w Księdze proroka Ozeasza. To jest pierwszy znak wielkości postaci Józefa.

Po drugie: to jest mąż, który bardziej sobie ceni i na pierwszym miejscu stawia słowo Boga, a nie słowo ludzkie, słowo plotki. Bo wystarczy sobie wyobrazić sytuację, w której znaleźli się, gdy – nie tylko – Maryja odkrywa, że jest w ciąży. Widzą to także sąsiedzi. A jeszcze nie powinna być w ciąży. Czyje jest dziecko? Oczywiście, rodzą się domysły, plotki i pytania. Plotki przede wszystkim spadają na Józefa, zasypują go opinie ludzkie mówiące, że jest kiepskim narzeczonym, że Maryja jest niewierną małżonką, o tym także, że dziecko, które się narodzi, nie jest prawowitym dzieckiem Józefa. Strasznie dużo plotek i strasznie dużo opinii, które musiały wówczas bombardować Józefa. Jego wielkość polega na tym, że przeszedł nad tym może nie do porządku dziennego, ale te wszystkie plotki i ludzkie opinie były dla niego mniej ważne, niż słowo Boga, które kazało mu przyjąć do siebie Maryję, zrozumieć Ją. To słowo ostatecznie zwyciężyło wszystkie ludzkie plotki i ludzkie opinie w Józefie.

Drodzy bracia i siostry, odbiorcy Dobrego Słowa, dzisiaj w św. Józefie możemy dojrzeć miłość samego Boga Ojca do nas. On kocha nas i rozumie bardziej, niż my samych siebie. W sytuacjach, w których nam trudno zaakceptować samych siebie, zaakceptować także innych, On przygarnia nas nie przez Prawo, ale przez miłosierdzie, miłość i łaskę. Przez bezwarunkową miłość, która jest lekarstwem na nasze życiowe komplikacje, słabości, także na nasze samooceny.

Święty Józef mówi nam także o tym, że opinie ludzkie mogą zniszczyć w nas Boży plan. Nie dajmy się zwariować. Nie dajmy się zasypać ludzkim plotkom, ludzkim słowom, które często odbierają radość życia, sprawiają, że koncentrujemy się na rzeczach drugorzędnych. Niech słowo Boże będzie dla nas przewodnikiem i wyprostuje te ludzkie opinie, niech im pokaże właściwe miejsce, pokaże także ich – często – pustkę. Niech słowo Boże będzie tym, co daje nam w życiu rzeczywiste poczucie wartości i niech nas prowadzi. Amen.

Ksiądz Marcin Kowalski